Dlaczego prace plastyczne z szablonu hamują kreatywność
Czym są „prace z szablonu” w edukacji plastycznej
Prace plastyczne z szablonu to wszystkie aktywności, w których dziecko ma odtworzyć gotowy wzór. Najczęściej wygląda to tak: dorosły przygotowuje wydrukowany kontur (np. bałwanka, misia, wazonu), pokazuje „prawidłowy” efekt końcowy i prowadzi dziecko krok po kroku, by jego praca była jak najbardziej podobna do oryginału.
Mogą to być też zestawy kreatywne z instrukcją typu „krok 1–2–3”: przyklej tu, ułóż tam, użyj dokładnie tych kolorów. Efekt bywa „ładny na ścianie”, równo powieszony w rzędzie takich samych prac. Problem pojawia się wtedy, gdy taka forma dominuje w doświadczeniach dziecka i staje się głównym sposobem obcowania ze sztuką.
W duchu Reggio Emilia, który stawia na samodzielne odkrywanie i twórcze myślenie, takie działania postrzegane są jako uboższe doświadczenie. Nie chodzi o to, że każda kolorowanka jest zła – tylko o proporcje, intencje i to, czy dziecko ma realny wpływ na to, co i jak tworzy.
Jak odtwórcze zadania wpływają na dziecko
Jeśli większość zajęć plastycznych polega na „zrób tak samo”, dziecko stopniowo uczy się kilku rzeczy:
- ważniejszy jest efekt niż proces – liczy się to, czy praca wygląda jak wzór, a nie to, co dziecko przeżyło, czego spróbowało;
- dorosły wie lepiej – kolor nieba to niebieski, trawa jest zielona, słońce żółte, a drzewo brązowe. Inne pomysły są poprawiane lub „naprowadzane”;
- błąd jest czymś złym – każde wyjście poza wzór bywa odbierane jako pomyłka („Oj, miało być w konturze”, „Tu się rozmazało”);
- nie opłaca się eksperymentować – po kilku próbach dziecko orientuje się, że „wygodniej” robić grzecznie według instrukcji.
Efekt długofalowy to spadek spontaniczności, mniejsze zaufanie do własnych pomysłów i przekonanie, że sztuka to „ładne obrazki”, a nie sposób wyrażania siebie. U wielu dzieci pojawia się też lęk przed „psuciem” materiałów i silne oczekiwanie oceny z zewnątrz („Podoba ci się? Dobrze namalowałem?”).
Co proponuje podejście Reggio Emilia zamiast szablonów
Reggio Emilia odwraca perspektywę. Zamiast pytać „co mamy dzisiaj zrobić z dziećmi?”, pyta raczej: „co dzieci chcą odkryć i jak możemy im to umożliwić?”. Sztuka jest traktowana jak pełnoprawny język wyrażania myśli – tak samo ważny jak mowa czy ruch.
W praktyce oznacza to między innymi:
- rezygnację z gotowych wzorów na rzecz otwartych materiałów i swobodnych badań;
- stawianie na proces twórczy, a nie na identyczne efekty;
- traktowanie błędu jako części eksperymentu – farba kapnęła? Super, zobaczmy, co można z tym zrobić;
- inspirację światem dziecka – jego pytaniami, fascynacjami, problemami, a nie kalendarzem świąt i dekoracji.
Zamiast szukać gotowego szablonu „na Dzień Mamy”, w podejściu Reggio zadaje się pytanie: „Jak możesz pokazać, że mama jest dla ciebie ważna?” – i to dziecko wybiera formę: rzeźba z gliny, kolaż, list napisany farbą, instalacja z tektury.
Podstawowe założenia kreatywności w duchu Reggio
Obraz dziecka jako kompetentnego twórcy
W centrum Reggio Emilia stoi przekonanie, że dziecko od urodzenia jest kompetentnym badaczem, a nie „pustym naczyniem”. Nie trzeba mu wszystkiego podpowiadać, rysować konturów, pokazywać „jak powinno być”. Dużo więcej sensu ma zadawanie pytań, uważne obserwowanie i tworzenie warunków do działania.
To oznacza zmianę roli dorosłego: z „instruktora plastyki” w partnera do dialogu. Zamiast: „Teraz wszyscy przyklejamy guziki tutaj”, pojawia się: „Do czego można użyć tych guzików? Co ci przypominają? Co się stanie, jeśli połączymy je z drutem?”.
Kiedy dziecko czuje, że jego inicjatywa jest traktowana poważnie, rodzi się wewnętrzna motywacja do tworzenia. To fundament kreatywności – nie chodzi o jednorazowy „efekt wow”, ale o długotrwałą gotowość do szukania, próbowania, ryzykowania.
Sto języków dziecka – różne formy ekspresji
W pedagogice Reggio często przywoływany jest obraz „stu języków dziecka” – metafora odnosząca się do wielu sposobów, w jakie dziecko może myśleć, odczuwać i komunikować się. Rysunek to tylko jeden z nich. Inne to między innymi:
- rzeźbienie, modelowanie, konstruowanie;
- taniec, ruch, teatr cieni;
- muzyka, dźwięki, rytmy;
- fotografia, wideo, światło i cień;
- konstrukcje z klocków, patyków, drutów, tkanin.
Zamiast zamykać plastyczność w „ładnym rysunku na kartce A4”, otwiera się przed dziećmi całe spektrum możliwości. Dla jednego dziecka najbardziej naturalnym językiem będzie lepienie, dla innego tworzenie „maszyn” z kartonów, dla jeszcze innego – komponowanie dźwięków.
Szablony ograniczają to bogactwo do jednego wymiaru: poprawnego odwzorowania konturu. Reggio zachęca, by poszerzać repertuar – i właśnie w tym tkwi odpowiedź na pytanie „co zamiast prac z szablonu?”.
Znaczenie procesu twórczego i dokumentacji
W Reggio Emilia szczególnie mocno podkreśla się wartość procesu. Nie chodzi o to, by na koniec dnia mieć „gotową pracę na ścianę”, ale o to, co wydarzyło się po drodze:
- jak dziecko planowało;
- jak rozwiązywało problemy;
- jak zmieniało koncepcję w trakcie działania;
- z kim współpracowało, o co pytało.
Dlatego tak ważna jest dokumentacja procesu: zdjęcia kolejnych etapów, krótkie zapiski wypowiedzi dziecka, szkice, próbki materiałów. Dorosły staje się trochę jak „badacz” twórczości dziecka, który towarzyszy, obserwuje i zbiera ślady tego, co się dzieje.
W domu czy w edukacji domowej dokumentacja może wyglądać bardzo prosto: teczka z rysunkami i notatkami, zdjęcia w telefonie z krótkim opisem, wspólny zeszyt projektów. Zamiast jednego idealnego obrazka – historia rozwoju pomysłu.
Jak rozpoznać, że wpadamy w pułapkę szablonu
Typowe „sygnały ostrzegawcze” w pracach dzieci
Kilka sygnałów pomaga zorientować się, że w codziennych działaniach dominuje odtwórczość. Jeśli większość prac dziecka:
- wygląda bardzo podobnie do siebie (te same motywy, kompozycja, kolory);
- jest „zaskakująco równa” jak na wiek dziecka – proporcje i szczegóły sugerują silną rękę dorosłego;
- przyklejone elementy znajdują się w identycznych miejscach jak u innych dzieci;
- składa się głównie z kolorowanek i uzupełnianek (dorysuj, doklej, połącz kropki);
– to znak, że warto wprowadzić więcej przestrzeni na własną inicjatywę. Dzieci, którym często pozwala się decydować, rzadziej produkują „seryjne” dzieła. Ich prace mogą być mniej „instagramowe”, ale za to bardziej osobiste i żywe.
Zachowania dziecka podczas zajęć plastycznych
Oprócz efektu końcowego bardzo dużo mówi o sytuacji to, jak dziecko zachowuje się podczas tworzenia. Sygnalizować nadmiar szablonów mogą między innymi:
- ciągłe pytania: „Czy tak może być?”, „Dobrze robię?”, „A jak ma być?”;
- niechęć do rozpoczynania pracy bez instrukcji krok po kroku;
- frustracja, gdy coś się nie uda „idealnie” – np. linia wyjdzie krzywo, kolor się wymiesza;
- brak zainteresowania materiałami, jeśli nie ma konkretnego zadania („Po co mi to?”).
W przeciwieństwie do tego, dzieci przyzwyczajone do swobodnego tworzenia często:
- szybko sięgają po materiały i zaczynają „kombinować”;
- same wymyślają tematy („Dzisiaj zrobię robota”);
- mniej boją się brudu, plam, eksperymentów;
- potrafią zmienić plan w trakcie („Miało być auto, ale wyszedł smok i też jest super”).
Postawa dorosłego, która (niechcący) blokuje kreatywność
Rodzice i nauczyciele zwykle bardzo się starają, chcą „dobrze poprowadzić” dziecko. Paradoks polega na tym, że nadmiar prowadzenia zabiera przestrzeń na twórczość. Do najczęstszych „blokad” należą:
- ciągłe podpowiadanie: „Narysuj tu słońce, dodaj chmurki, może kwiatuszki jeszcze?”;
- korygowanie według dorosłych norm: „Drzewa nie są fioletowe, popraw to”;
- przejmowanie prac: „Daj, ja ci to dorysuję, będzie ładniej”;
- porównywanie z innymi: „Zobacz, Ania jak ładnie wycina, postaraj się tak samo”.
Kiedy dorosły zaczyna rezygnować z takich nawyków i przyjmuje postawę towarzysza i obserwatora, dziecko stopniowo odzyskuje odwagę do własnych rozwiązań. W podejściu Reggio to właśnie zmiana postawy dorosłego jest często ważniejsza niż same materiały.
Co zamiast szablonów: otwarte materiały i swobodne eksperymenty
Otwarte materiały vs. „gotowe zestawy kreatywne”
Otwarte materiały to takie, których nie da się użyć „tylko w jeden właściwy sposób”. Dziecko samo decyduje, co z nich powstanie. Przykłady:
- pudełka, kartony, rolki po ręcznikach;
- patyki, kamienie, szyszki, liście;
- kawałki tkanin, wstążki, włóczka, sznurki;
- guziki, nakrętki, kapsle, śrubki (bezpieczne, większe elementy);
- różne papiery: tektury, gazety, bibuły, kalki techniczne;
- kleje, taśmy, spinacze, klamerki.
W przeciwieństwie do tego, gotowe zestawy kreatywne zakładają z góry jeden konkretny efekt. Jeśli korzystasz z takich zestawów, można spróbować zmienić ich funkcję:
- nie pokazywać dziecku instrukcji i pozwolić mu samodzielnie odkrywać, co można z tym zrobić;
- zamiast jednego projektu, rozłożyć elementy do „kącika materiałów” i łączyć je z innymi rzeczami;
- potraktować instrukcję jako jedną z możliwych inspiracji, nie „jedyną właściwą drogę”.
Domowy „atelier” inspirowane Reggio
W Reggio Emilia bardzo ważna jest przestrzeń – atelier, czyli miejsce do twórczych poszukiwań. W domu nie musi to być osobny pokój. Wystarczy dobrze zorganizowany kąt, który „zaprasza” do działania. Praktyczne elementy:
- stół (lub fragment stołu) zmywalny, który może się pobrudzić;
- otwarte półki lub pudełka z materiałami na wysokości dziecka;
- pojemniki na „skarby”: guziki, kamienie, patyki, nakrętki;
- kilka rodzajów papieru, farb, kredek, taśmy, nożyczki (odpowiednie do wieku);
- miejsce na suszenie i przechowywanie prac w trakcie (nie tylko tych „gotowych”).
Kluczowe jest to, by dziecko miało swobodny dostęp do materiałów (w ramach ustalonych zasad bezpieczeństwa) i nie musiało za każdym razem prosić dorosłego o każdy element. Dzięki temu tworzenie może pojawiać się spontanicznie: pięć minut przed obiadem, po spacerze, w sobotni poranek.
Jak wprowadzać zasadę „co by było, gdyby…”
Jednym z najprostszych sposobów na odejście od szablonów jest wprowadzenie pytania: „co by było, gdyby…”. Zamiast dawać gotowe polecenie („Pokoloruj obrazek”), można zaprosić do eksperymentu:
Przykładowe pytania, które otwierają proces
Z tak postawionego pytania może wyrosnąć cała seria doświadczeń. Zamiast jednego szablonu, pojawiają się dziesiątki możliwości. Pomóc mogą bardzo proste zdania:
- „Co by było, gdyby farby mogły płynąć jak rzeka? Jak możemy to zrobić na kartce?”;
- „Co by było, gdybyśmy malowali tylko patykami, a nie pędzlami?”;
- „Co by było, gdyby śnieg był kolorowy? Jakie ślady by zostawiał?”;
- „Co by było, gdyby twoja ulubiona zabawka nagle urosła do rozmiarów pokoju?”;
- „Co by było, gdybyśmy rysowali z zamkniętymi oczami, a potem dopiero zobaczyli efekt?”.
Na takie pytania nie ma „dobrych” i „złych” odpowiedzi. Jest tylko poszukiwanie. Dziecko może narysować, zbudować z kartonów, ułożyć z kamyków, zrobić mini-teatr, wymyślić historię – i wszystko to mieści się w obszarze twórczości.
Jak reagować na „Nie umiem” i „Zrób za mnie”
Przejście od szablonów do swobodnej pracy często wiąże się z oporem. Dziecko, które przywykło do gotowych wzorów, może czuć się zagubione, gdy nagle słyszy: „Możesz zrobić, co chcesz”. Pomagają wtedy:
- normalizowanie trudności: „Kiedy robimy coś nowego, czasem jest trudno. Możemy spróbować razem, krok po kroku”;
- propozycja wspólnego startu: „Ja też coś narysuję na swojej kartce, ty na swojej. Zobaczymy, co wyjdzie”;
- przerzucenie akcentu z efektu na działanie: „Tu nie chodzi o to, żeby było idealnie, tylko żeby zobaczyć, co się stanie, kiedy połączysz te kolory”;
- ograniczona pomoc zamiast przejmowania: „Mogę ci pokazać jeden sposób wycięcia koła, a potem ty spróbujesz po swojemu”.
Jeśli dziecko prosi: „Narysuj mi konia”, można odpowiedzieć: „Mogę ci narysować jednego konia na swojej kartce, a ty spróbuj narysować swojego. Każdy koń może wyglądać inaczej”. W ten sposób dorosły daje wsparcie, ale nie staje się „drukarką” do gotowych obrazków.

Projekty zamiast pojedynczych „prac plastycznych”
Myślenie projektowe w duchu Reggio
Zamiast codziennych, oderwanych od siebie „prac na temat”, podejście Reggio sprzyja dłuższym projektom wychodzącym z zainteresowań dzieci. Projekt może trwać kilka dni, tygodni, a nawet miesięcy – i obejmować różne formy ekspresji. Przykład:
- dzieci zauważają dżdżownice po deszczu;
- zaczyna się od rysunków dżdżownic, potem pojawiają się rzeźby z plasteliny;
- dzieci kopiują ich ruchy, tworząc „taniec dżdżownicy”;
- budują z kartonów „podziemne tunele”;
- powstaje wspólna mapa: „Co dżdżownice mają pod ziemią?”.
Nie ma tu jednego przewidzianego produktu. Jest za to proces badania tematu różnymi „językami” – i to właśnie najbardziej rozwija.
Jak zacząć mały projekt w domu lub grupie
Do rozpoczęcia projektu nie są potrzebne specjalne materiały. Wystarczy uważność na to, co w danym momencie interesuje dziecko. Prosty schemat może wyglądać tak:
- Iskra: pytanie dziecka („Dlaczego księżyc za nami chodzi?”), zauważone zachowanie (ciągłe budowanie wież z klocków) albo wydarzenie (burza, śnieg, znalezienie gniazda ptaka).
- Zbieranie pomysłów: wspólne rozmowy, rysowanie tego, co dziecko już „wie” lub sobie wyobraża, zapis pytań: „Co nas ciekawi w księżycu?”.
- Eksploracja: różne aktywności wokół tematu – budowanie, malowanie, eksperymenty, ruch, zabawy w role.
- Powrót do doświadczeń: oglądanie zdjęć i prac, dopisywanie nowych historii, porównywanie „jak myśleliśmy na początku” i „co wiemy teraz”.
Nawet krótkie, kilkudniowe projekty pomagają odejść od myślenia: „Zbliża się święto – trzeba zrobić ozdobę z szablonu” w stronę: „Dzieje się coś ważnego – zobaczmy, jak dzieci chcą o tym opowiedzieć”.
Przykład: „Miasto z pudełek”
Prosty projekt, który można zrealizować z kilkulatkami bez specjalnych przygotowań:
- Zbieranie materiałów: różnej wielkości pudełka, rolki, nakrętki, taśmy, papiery. Dzieci pomagają gromadzić „materiały budowlane”.
- Rozmowa startowa: „Jakie miejsca są w mieście? Co jest dla was najważniejsze – plac zabaw, lody, domy, coś jeszcze?”.
- Budowanie: dzieci konstruują budynki według własnych pomysłów. Jedno zrobi wieżowiec, inne stację kosmiczno-kolejową – wszystko jest dopuszczalne.
- Rozszerzenie: domalowanie ulic na dużych arkuszach, stworzenie znaków drogowych, figurek mieszkańców z plasteliny lub patyków.
- Dokumentacja i zabawa: zdjęcia poszczególnych „dzielnic”, opowieści dzieci: „Kto tu mieszka? Co tu się dzieje?”. Z czasem miasto można przebudowywać, rozbudowywać, zmieniać.
Nikt nie potrzebuje szablonu domu czy gotowych elementów z tektury w kształcie okien. Każdy budynek niesie pomysł autora i historię, którą warto usłyszeć.
Święta, uroczystości i „trudne tematy” bez szablonów
Sezonowe prace w duchu Reggio
Czas okołobożonarodzeniowy, Wielkanoc, Dzień Babci – to momenty, kiedy szablony królują. Zamiast drukowanych choinek i identycznych laurek, można zaprosić dzieci do własnych interpretacji motywu. Kilka pomysłów:
- „Ślady zimy”: zamiast wycinania gotowego bałwanka – badanie śniegu, lodu, szronu, tworzenie faktur (stemplowanie, frotaż, odbijanie mokrych rękawiczek na papierze).
- „Światło w ciemności”: zabawy ze świecącymi elementami, latarkami, cieniami, tworzenie lampionów z cienkiego papieru, kolorowych folii – każdy inny.
- „Prezenty z historii”: zamiast sztywnego „laurki z sercem” – zaproszenie: „Narysuj lub zbuduj coś, co przypomina ci wspólny moment z babcią/dziadkiem”.
Ważniejsze staje się pytanie: co to święto znaczy dla ciebie? niż: jak zrobić ładną ozdobę według wzoru?
Upominki tworzone z myślą o konkretnej osobie
Jednym z argumentów za używaniem szablonów bywa chęć „ładnego prezentu”. Tymczasem, wiele babć, dziadków czy rodziców bardziej ceni przedmiot, w którym widać myśl dziecka. Można pomóc dziecku, zadając kilka pomocniczych pytań:
- „Co babcia lubi robić? Może możesz to tu pokazać?”;
- „Jakie kolory kojarzą ci się z dziadkiem?”;
- „Gdybyś mógł dać tacie coś zaczarowanego, co by to było? Może spróbujesz to narysować albo zbudować?”
Powstają wtedy bardzo osobiste prace: karta z narysowanym wspólnym czytaniem książek, figurka „dziadka-piłkarza” z plasteliny, kolaż „nasz ogród”. Nie są równe jak od linijki, ale niosą ze sobą prawdziwą relację.
Rola dorosłego jako „partnera w rozmowie”
Jak rozmawiać o twórczości dziecka
Zamiast komentować: „Ładny rysunek”, można wejść z dzieckiem w dialog o tym, co stworzyło. Otwierające pytania to między innymi:
- „Opowiesz mi o tym, co tu się dzieje?”;
- „Która część jest dla ciebie najważniejsza?”;
- „Jak wpadłeś na ten pomysł?”;
- „Czy jest coś, co chciałbyś tu jeszcze dodać albo zmienić?”;
- „Czy pamiętasz, od czego zacząłeś?”
Dziecko uczy się w ten sposób języka refleksji o własnej pracy. Z czasem zacznie samo opowiadać: „Najpierw chciałem zrobić drzewo, ale potem pomyślałem, że będzie las i dodałem więcej”.
Ocenianie bez „ładnie / brzydko”
Oceny typu „pięknie”, „super”, „ale śliczne” działają krótko i powierzchownie. Tworzą też pułapkę: dziecko może zacząć tworzyć głównie po to, by zebrać pochwałę. W duchu Reggio bardziej pomocne są konkretne obserwacje:
- „Widzę, że długo mieszałeś te kolory, zanim powstał ten odcień”;
- „Zbudowałeś bardzo wysoką wieżę, musiałeś uważać, żeby się nie przewróciła”;
- „Tu jest bardzo dużo małych kropek, a tu duże plamy – jak ci się pracowało w tych dwóch fragmentach?”;
- „Zauważyłam, że kiedy ci się przewróciło, nie przerwałeś, tylko wymyśliłeś inny sposób”.
Taki sposób mówienia wspiera poczucie sprawczości i wiarę w możliwości dziecka, zamiast uzależniać je od etykiet pozytywnych lub negatywnych.
Co zrobić z natłokiem prac bez szablonu
Wspólne decydowanie, co zostaje
Obawa: „Jeśli pozwolę dziecku swobodnie tworzyć, utoniemy w papierach i kartonach” jest bardzo realna. Pomóc może prosty rytuał selekcji, w który włączone jest dziecko. Na przykład raz w miesiącu można:
- przejrzeć razem prace z ostatnich tygodni;
- poprosić dziecko, by wybrało 3–5, które „chce zachować na dłużej”;
- zapytać, czy jest coś, co można sfotografować, a oryginał puścić „w świat” (do recyklingu, na nowe projekty).
Dziecko widzi wtedy, że jego twórczość jest traktowana poważnie, ale jednocześnie uczy się decydowania i żegnania się z rzeczami.
Albumy, książki i pudełka wspomnień
Zamiast przechowywać wszystko luzem, można nadać pracom formę opowieści. Kilka prostych rozwiązań:
- segregator z koszulkami i podpisami dziecka („To jest potwór z błota, miał śmieszną nogę”);
- pudełko projektu („Miasto z pudełek”, „Nasze badania deszczu”) z kilkoma wybranymi pracami i zdjęciami;
- cyfrowy album ze zdjęciami prac i komentarzami dziecka zapisanymi przez dorosłego.
To nadal dokumentacja, ale już nie w formie ściany obklejonej rzędami identycznych prac. Każda rzecz ma swoją historię i kontekst, do którego można wracać.
Jak wprowadzać zmiany krok po kroku
Małe kroki zamiast rewolucji
Odejście od szablonów nie musi oznaczać wyrzucenia wszystkich kolorowanek w jeden dzień. Często sprawdza się podejście „małych kroków”. Można na przykład:
- zostawić część dotychczasowych aktywności, ale dokładać do nich element wolny („Po kolorowaniu maszyny możesz wymyślić własną maszynę i dorysować ją obok”);
- zmienić proporcje: zamiast pięciu prac „pod dyktando” w tygodniu – dwie, a reszta to swobodne tworzenie;
- zacząć od jednej stałej pory tygodnia na „pracę bez szablonu”, nazwanej np. „czas eksperymentów”;
- powoli rozszerzać dostępne materiały, dodając co jakiś czas coś nowego (drut florystyczny, klej na gorąco z nadzorem, miękkie druty, glinę samoutwardzalną).
Zmienia się wtedy nie tylko to, co dzieci robią, ale też to, jak o tworzeniu myślą: z „muszę zrobić tak, jak trzeba” na „mogę spróbować po swojemu”.
Jak rozmawiać z innymi dorosłymi o rezygnacji z szablonów
Czasem to nie dziecko, lecz otoczenie jest przywiązane do „ładnych, równych” prac. Współmałżonek, dziadkowie, inni nauczyciele mogą mieć poczucie, że bez szablonów „dzieci niczego się nie uczą”. Pomaga wtedy odwołanie się do konkretnych umiejętności, które rozwijają się w swobodnej pracy:
- planowanie („Najpierw zrobię koła, potem dach”);
- myślenie przyczynowo-skutkowe („Jeśli dam tu za dużo kleju, to się przewróci”);
- czy ma okazję coś zaplanować, zmienić zdanie, spróbować inaczej;
- czy może zadać pytanie, przetestować materiał, „popsuć” i naprawić;
- czy widzi w gotowej pracy siebie, czy raczej tylko efekt poleceń dorosłego.
- ustalić wspólne ramy tematu (np. „co lubimy w lecie”), a sposób pokazania zostawić każdemu dziecku do decyzji;
- pracować nad jedną wspólną instalacją grupy zamiast trzydziestu identycznych obrazków – np. wielka „łąka” na papierze pakowym, na której każde dziecko rysuje lub dokleja coś innego;
- wprowadzić „warsztat inspiracji” zamiast szablonu: dorosły pokazuje kilka technik (chlapanie, odbijanie, kolaż), ale nie narzuca motywu końcowego.
- zamiast zamkniętych szafek – otwarte półki, na których materiały są widoczne i oznaczone obrazkiem i słowem;
- stałe miejsce na „projekty w toku”, żeby nie trzeba było codziennie wszystkiego sprzątać do zera;
- niski stolik z kilkoma wybranymi materiałami, które dziecko może brać samodzielnie, bez pytania o zgodę przy każdym mazaku czy nożyczkach.
- „do rysowania i malowania” – kredki, pastele, farby, pędzle, kubki na wodę;
- „do budowania” – rolki, pudełka, patyczki, kartony różnej wielkości;
- „do łączenia” – taśmy, kleje, spinacze, klamerki, sznurki;
- „do ozdabiania” – skrawki tkanin, wstążki, guziki, koraliki, fragmenty gazet.
- rysunek i malowanie – ale również na nietypowych podłożach: karton, tkanina, kawałek drewna, folia;
- budowanie i konstruowanie – z klocków, kartonów, gałęzi, metalu, mas plastycznych;
- ruch i teatr – ciałem można „narysować” wiatr, deszcz, uczucia; potem przełożyć to na obraz lub instalację;
- dźwięk – praca nad „rysunkiem dźwiękowym” burzy, lasu, miasta z użyciem prostych instrumentów czy przedmiotów codziennych.
- Rozgrzewka ruchowa: dzieci poruszają się jak krople deszczu, wiatr, błoto pod nogami. Pojawiają się skojarzenia: ciężko, lekko, szybko, wolno.
- Rozmowa: „Jak wygląda deszcz? Jakie ślady zostawia? Jak brzmi?”. Dzieci mówią pojedyncze słowa lub krótkie zdania.
- Przekład na obraz: dzieci szukają sposobu, by „namalować” deszcz i jego dźwięk: może przez chlapanie farbą, krople tuszu spadające z pędzla, odciskanie palców.
- Dokumentacja słowna: dorosły zapisuje wybrane słowa dzieci na małych karteczkach i umieszcza obok prac („deszcz jak wąż”, „deszcz głośny jak garnki”).
- naturalne materiały: kamyki, szyszki, patyki, muszle, kawałki kory;
- odpady czyste: zakrętki, rolki, pudełka, kawałki folii bąbelkowej, sznurki;
- elementy metalowe: nakrętki, podkładki, niewielkie sprężynki, łyżeczki;
- tekstylny „misz-masz”: wstążki, koronki, skrawki filcu, kawałki starych firanek.
- „Małe elementy są tylko dla dzieci, które nie wkładają już rzeczy do buzi – maluchy dostają większe części”;
- „Budujemy i eksperymentujemy na tej wyznaczonej macie / stole; poza nią materiały wracają do pudełek”;
- „Kiedy chcesz użyć nowego narzędzia, przyjdź najpierw, pokażę ci jak je trzymać i odkładać” (np. dziurkacz, zszywacz, klej na gorąco z nadzorem).
- Inspiracja: spacer po najbliższej okolicy, oglądanie budów, mostów, starych domów.
- Etap rysunkowy: dzieci rysują to, co zapamiętały – nie chodzi o dokładność, lecz o uchwycenie najbardziej poruszających elementów („wielki dźwig”, „dziury w ziemi”).
- Etap budowania: pojawia się kącik „placu budowy” z kartonów, rolek, taśm, deseczek; dzieci konstruują swoje wersje tego, co widziały lub wymyśliły.
- Etap refleksji: rozmowy, wspólne oglądanie zdjęć z budowy i porównywanie z dziecięcymi konstrukcjami: „Co jest podobne? Co inne?”
- dzieci przez kilka dni bawią się tylko w straż pożarną – pojawia się więc projekt „ogień i woda”: rysunki, budowa remizy z pudełek, eksperymenty z gaszeniem (woda, piasek, przykrywanie tkaniną) w kontrolowanych warunkach;
- w grupie wybuchają konflikty o zabieranie zabawek – powstaje projekt „granice i terytoria”: dzieci rysują „mapy swoich miejsc”, budują domki z pudełek, zaznaczają w nich wejścia, „bezpieczne strefy”, wymyślają zasady odwiedzania się nawzajem;
- po silnej burzy dzieci opowiadają o strachu – zaczyna się projekt „pogoda i uczucia”: obrazy burzy w różnych technikach, słuchanie nagrań odgłosów natury, tworzenie „amulety przeciw burzy” z wybranych materiałów.
- pudełko lub koszyk „pod ręką”, w którym stale są papier, taśma, klej, kilka rodzajów kredek;
- drugie pudełko „na zapleczu” – z materiałami, które wyjmowane są okresowo (brokat, farby, klej na gorąco, maleńkie elementy);
- stara koszulka lub fartuszek wiszące na haczyku – jasny sygnał, że „w tym stroju można się ubrudzić”;
- składana mata lub cerata, która od razu pokazuje granice twórczej przestrzeni: „Tu można chlapać, poza matą pilnujemy czystości”.
- otwarte materiały (kartony, tkaniny, guziki, druty, taśmy, naturalne skarby z dworu);
- różne techniki (malowanie, lepienie, konstruowanie, kolaże, tworzenie instalacji);
- tematy wychodzące od dziecka („Co dziś chciałbyś zrobić?”, „Co cię teraz najbardziej ciekawi?”);
- pytania zamiast instrukcji („Jak inaczej można to rozwiązać?”, „Co się stanie, jak zmieszasz te kolory?”).
- „seryjne” prace – bardzo podobne do siebie motywy, kolory, kompozycje;
- zaskakująco „dorosły” wygląd prac (idealne proporcje, identyczne ustawienie elementów jak u innych dzieci);
- przewaga kolorowanek, uzupełnianek, zadań „dorysuj według wzoru”;
- ciągłe pytania dziecka „Czy tak może być?”, „Jak ma być?”, lęk przed rozpoczęciem bez instrukcji;
- frustracja, gdy coś nie wyjdzie „idealnie” i niechęć do eksperymentowania.
- prosta teczka z rysunkami, szkicami i krótkimi notatkami z rozmów („Powiedziałeś, że to jest smok–robot, który…”);
- zdjęcia kolejnych etapów pracy z krótkim opisem w telefonie;
- wspólny „zeszyt projektów”, gdzie dziecko wkleja zdjęcia, robi szkice, opowiada, co planowało i co się zmieniło po drodze.
- Dominacja prac plastycznych z szablonu uczy dzieci odtwarzania wzoru zamiast samodzielnego myślenia, osłabia spontaniczność i zaufanie do własnych pomysłów.
- W zadaniach „zrób tak samo” ważniejszy staje się efekt niż proces, rośnie lęk przed błędem, a dziecko przestaje eksperymentować, bo „bezpieczniej” jest trzymać się instrukcji dorosłego.
- W podejściu Reggio Emilia rezygnuje się z gotowych wzorów na rzecz otwartych materiałów, swobodnych badań i twórczości inspirowanej realnymi pytaniami oraz fascynacjami dziecka.
- Dorosły zmienia rolę z „instruktora” w uważnego partnera i towarzysza – zamiast mówić, jak ma wyglądać praca, zadaje pytania, proponuje materiały i tworzy warunki do samodzielnego odkrywania.
- Koncepcja „stu języków dziecka” podkreśla, że ekspresja dziecka nie ogranicza się do rysunku; równie ważne są rzeźba, ruch, muzyka, budowanie czy eksperymentowanie ze światłem i dźwiękiem.
- Kluczowa jest koncentracja na procesie twórczym: planowaniu, rozwiązywaniu problemów, zmianie koncepcji i współpracy, a nie na „ładnej pracy na ścianę”.
- Dokumentacja (zdjęcia etapów pracy, zapisy wypowiedzi, szkice) pomaga dostrzec i docenić rozwój myślenia oraz kreatywności dziecka, nawet gdy efekt końcowy nie jest „idealny”.
Argumenty z perspektywy dziecka, nie estetyki
Rozmowy z dorosłymi łatwiej prowadzić, gdy odwołują się nie do mody pedagogicznej, ale do doświadczenia dziecka. Zamiast sporu „szablon kontra brak szablonu”, można zaprosić do przyjrzenia się temu, jak dziecko się czuje i czego doświadcza, gdy tworzy:
W rozmowie z innymi dorosłymi pomaga pokazywanie konkretnych historii zamiast ogólnych haseł. Na przykład: „Kiedy odeszliśmy od szablonu motyla, Zosia, która zwykle kolorowała jednym kolorem, nagle zaczęła mieszać barwy i opowiadać, że to jest motyl z innej planety. Sama wymyśliła, że będzie miał trzy skrzydła”. Taki przykład pokazuje, że bardziej swobodne podejście wzmacnia samodzielność, a nie ją osłabia.
Łączenie oczekiwań dorosłych ze swobodą dziecka
Są sytuacje, w których przedszkole czy szkoła „musi coś oddać”: kartkę na konkurs, wystawę w domu kultury, gazetkę na korytarzu. Zamiast wracać wtedy do szablonów, można poszukać form pośrednich:
Efekt końcowy da się nadal powiesić na korytarzu czy przekazać organizatorom konkursu, a jednocześnie dzieci realnie są autorami swojej części pracy, zamiast tylko „wypełniaczami konturów.

Środowisko jako „trzeci nauczyciel” w twórczości bez szablonów
Przestrzeń, która zaprasza do eksperymentowania
W podejściu Reggio przestrzeń nie jest tłem, lecz aktywnym uczestnikiem procesu. Również przy odchodzeniu od szablonów to, jak wygląda kącik plastyczny, ma ogromne znaczenie. Kilka prostych zmian może całkowicie odmienić sposób pracy dzieci:
Przyjazne środowisko nie musi oznaczać drogich pomocy. W wielu placówkach świetnie sprawdzają się zwykłe skrzynki po owocach, słoiki, pudełka opisane taśmą washi, kawałek starej firanki do sortowania materiałów.
Znaczenie porządku i „czytelności” materiałów
Swoboda nie równa się chaos. Dziecko wchodzi w twórczość pewniej, gdy widzi, co ma do dyspozycji i potrafi to odłożyć na miejsce. Zamiast jednego wielkiego pudła „materiały plastyczne”, lepiej przygotować kilka mniejszych kategorii:
Przejrzysty system pomaga też w uczeniu odpowiedzialności. Dzieci szybko przyzwyczajają się do komunikatu: „Zanim zaczniesz nowy projekt, sprawdź, czy twoje miejsce pracy jest gotowe – czy wiesz, gdzie jest klej, nożyczki i co zrobisz z resztkami materiałów”.
Sto języków dziecka w praktyce: różne formy ekspresji
Nie tylko kartka i kredki
Wyjście poza szablony to także wyjście poza myślenie, że „praca plastyczna = kartka plus coś do rysowania lub przyklejania”. W duchu Reggio dziecko może „mówić” wieloma językami – i nie zawsze jest to język rysunku. W codzienności oznacza to dopuszczenie i wspieranie różnych form:
Czasem dziecko woli „opowiedzieć” historię budowlą z klocków niż obrazkiem. Kiedy dorosły to zauważa i przyjmuje, przesuwa się akcent z produktu na proces i znaczenie.
Łączenie sztuk wizualnych z ruchem i słowem
Kreatywność zyskuje, gdy różne języki się przeplatają. Jeden, prosty przykład działania bez szablonu, ale z wykorzystaniem kilku form ekspresji:
Nie ma jednego „wzoru deszczu”. Każda praca jest śladem konkretnego doświadczenia i rozmowy, a dziecko uczy się, że jego odczucia mają znaczenie.
Materiały otwarte kontra „zabawki z jednym zastosowaniem”
Dlaczego „luźne części” tak dobrze współgrają z Reggio
Luźne elementy (ang. loose parts) – czyli wszystkie te drobiazgi, które można łączyć, rozdzielać, przestawiać – idealnie wspierają twórczość bez szablonu. Nie mają jednej funkcji, nie podpowiadają gotowego scenariusza. Mogą to być między innymi:
Te same przedmioty jednego dnia stają się kuchnią w restauracji, kolejnego – kosmicznym laboratorium, a jeszcze innego – materiałem do układania wzorów czy tworzenia „obrazów bez kleju” na podłodze.
Bezpieczeństwo i granice przy materiałach otwartych
Przy luźnych częściach pojawiają się obawy: o bałagan, o bezpieczeństwo, o zniszczenia. Dobrze jest więc jasno ustalić zasady i trzymać się ich konsekwentnie, ale bez duszenia inicjatywy. Pomocne bywają takie ustalenia jak:
Granice nie służą ujarzmieniu twórczości, tylko temu, by dzieci mogły korzystać z bogatych materiałów samodzielnie, a nie tylko „na specjalne okazje pod nadzorem dorosłego”.
Projektowe myślenie z małymi dziećmi
Od jednorazowej pracy do procesu w czasie
Reggio inspiruje do patrzenia na twórczość dziecka nie jako na pojedyncze „prace”, ale jako na proces, który może trwać dniami lub tygodniami. Zamiast jednego popołudnia z „pracą plastyczną” można tworzyć małe projekty, które mają kolejne etapy. Prosty przykład dla grupy przedszkolnej:
Projekty nie muszą być skomplikowane ani spektakularne. Ważne, że dziecko widzi, iż do jednego tematu można wielokrotnie wracać, za każdym razem odkrywając coś nowego.
Podążanie za zainteresowaniami dzieci
W pracy projektowej tematy często wypływają ze spontanicznych zabaw i rozmów dzieci. Zamiast narzucać „temat miesiąca”, można wsłuchać się w to, czym dzieci żyją. Kilka przykładów z codzienności:
Rolą dorosłego jest wyłapywanie tych śladów i proponowanie materiałów, które pomogą dzieciom drążyć temat w swoim tempie, zamiast zamykać go jednym „plastycznym zadaniem na środę”.
Twórczość bez szablonu w domu
Jak zorganizować kącik kreatywny na małej przestrzeni
W mieszkaniu nie zawsze da się wygospodarować osobny pokój na „pracownię”. Nawet wtedy dziecko może jednak mieć swoje miejsce do tworzenia. Wystarczy mały stolik, kawałek blatu kuchennego lub składana mata na podłogę oraz kilka prostych rozwiązań:
Domowy kącik nie musi być instagramowy. Dla dziecka najważniejsze jest to, że może sięgać po materiały samodzielnie, a nie tylko „kiedy dorosły ma czas i naszykował wszystko na talerzyku”.
Reagowanie na „nudę” i prośby o gotowe pomysły
Dzieci przyzwyczajone do szablonów i instrukcji często przychodzą z pytaniem: „Co mam narysować?” lub „Zrobisz mi szablon?”. W domu takie sytuacje zdarzają się bardzo często. Zamiast podsuwać kolejne gotowce, można użyć kilku prostych odpowiedzi:
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Dlaczego gotowe szablony i kolorowanki mogą szkodzić kreatywności dziecka?
Prace z gotowego szablonu uczą dziecko przede wszystkim odtwarzania, a nie tworzenia. Skupiają uwagę na „ładnym efekcie” i podobieństwie do wzoru, zamiast na procesie odkrywania, eksperymentowania i wyrażania siebie. Dziecko dostaje komunikat, że ważniejsze jest zrobienie „tak jak trzeba” niż własny pomysł.
Przy dużej przewadze tego typu zadań dzieci często zaczynają bać się błędu, unikają eksperymentów i czekają na instrukcję dorosłego. W dłuższej perspektywie może to osłabiać wiarę we własne możliwości twórcze i ograniczać spontaniczność.
Na czym polega podejście Reggio Emilia w pracach plastycznych?
W podejściu Reggio Emilia sztuka jest traktowana jako pełnoprawny język dziecka – obok mowy czy ruchu. Zamiast gotowych wzorów stawia się na otwarte materiały, swobodną eksplorację i podążanie za zainteresowaniami dziecka. Liczy się proces, zadawanie pytań, szukanie własnych rozwiązań, a nie identyczny efekt końcowy.
Dorosły nie jest instruktorem wydającym polecenia, ale partnerem i uważnym obserwatorem. Zamiast mówić „teraz wszyscy robimy tak”, proponuje materiały, inspiruje pytaniami („Do czego mogą służyć te guziki?”), pomaga dziecku rozwijać jego własne pomysły.
Co robić zamiast prac plastycznych z szablonu w domu lub edukacji domowej?
Zamiast sięgać po gotowe kontury i „zestawy kreatywne krok po kroku”, warto proponować dziecku:
Można też zaprosić dziecko do projektów związanych z jego codziennością: zbudowanie miasta z kartonów, stworzenie „maszyny do…”, zrobienie rzeźby o ulubionej postaci. Kluczowe jest, by dziecko decydowało o formie i sposobie wykonania.
Jak rozpoznać, że za dużo używamy szablonów i odtwórczych zadań?
Sygnalizować nadmiar szablonów mogą zarówno same prace, jak i zachowanie dziecka. Uwagę powinny zwrócić:
Czy kolorowanki i gotowe zestawy kreatywne są całkowicie złe?
Same w sobie nie są „złe” – problem zaczyna się wtedy, gdy stają się główną lub jedyną formą aktywności plastycznej dziecka. Kolorowanka od czasu do czasu może być relaksującym zajęciem, podobnie jak gotowy zestaw, jeśli dziecko rzeczywiście ma ochotę z niego skorzystać.
W duchu Reggio ważne są proporcje i intencja: czy traktujemy szablony jako dodatek, czy jako podstawową formę „twórczości”. Warto zadbać, by dziecko miało znacznie więcej okazji do własnego projektowania, eksperymentowania i podejmowania decyzji niż do odtwarzania instrukcji.
Jak wspierać „sto języków dziecka” w edukacji domowej?
„Sto języków dziecka” to metafora wielu sposobów, w jakie dziecko może się wyrażać: rysunkiem, rzeźbą, tańcem, teatrem, muzyką, budowaniem konstrukcji, zabawą światłem, fotografią i wieloma innymi. W edukacji domowej można to wspierać, proponując różnorodne materiały i formy ekspresji, nie ograniczając się do kartki i kredek.
Dobrze jest obserwować, co dziecko wybiera spontanicznie – jedne dzieci chętniej lepią, inne budują, jeszcze inne tworzą „maszyny” z pudełek. Zamiast „przekierowywać” je na ładny rysunek, warto podążać za ich naturalnym językiem i rozwijać go, oferując kolejne możliwości i przestrzeń do działania.
Jak dokumentować proces twórczy dziecka w duchu Reggio Emilia?
Dokumentacja w podejściu Reggio nie służy ocenie, ale zrozumieniu sposobu myślenia dziecka i dostrzeżeniu jego rozwoju. W warunkach domowych może to być:
Taka dokumentacja pomaga dziecku zobaczyć własny rozwój i wracać do wcześniejszych pomysłów, a dorosłemu – lepiej rozumieć, jak dziecko myśli, co je interesuje i jak można je dalej wspierać bez narzucania gotowych rozwiązań.






