Dlaczego zwykłe domowe czynności są świetną okazją do rozwoju słownictwa
Naturalne sytuacje sprzyjają zapamiętywaniu słów
Rozwijanie słownictwa przedszkolaka podczas zwykłych czynności w domu jest znacznie skuteczniejsze niż „sucha” nauka z kart pracy czy fiszek. Dziecko uczy się języka najlepiej wtedy, gdy nowe słowa są osadzone w realnych sytuacjach, których samo doświadcza: w kuchni, łazience, przed wyjściem na spacer, podczas ubierania czy sprzątania zabawek.
Słowa powiązane z działaniem i emocjami są lepiej zapamiętywane. Jeśli przedszkolak sam wkłada łyżeczki do szuflady i jednocześnie słyszy ich nazwę, dotyka ich, widzi, jak wyglądają, a do tego słyszy prosty komentarz dorosłego, tworzy się silne połączenie: słowo – obraz – ruch – emocje. To właśnie w takich chwilach słownictwo rozwija się najbardziej naturalnie.
Codzienne rytuały jako „kotwice” językowe
Rytuały powtarzające się każdego dnia – poranne wstawanie, mycie zębów, śniadanie, wyjście z domu, wieczorne kąpiele – tworzą świetną bazę do systematycznego wzbogacania słownictwa. Powtarzające się czynności oznaczają powtarzające się słowa i zwroty. Dzięki temu przedszkolak:
- utrwala podstawowe pojęcia (np. części ciała, nazwy ubrań, sprzętów domowych),
- uczy się prostych konstrukcji gramatycznych bez „wkuwania”,
- oswaja się z nowymi słowami na spokojnie, w przewidywalnych sytuacjach.
Wystarczy minimalnie „podkręcić” to, co i tak robisz. Zamiast: „Umyj ręce”, możesz powiedzieć: „Najpierw odkręcamy kran, potem mydlimy dłonie, a na końcu spłukujemy pianę”. To wciąż ta sama czynność, ale słownictwo, które przy okazji dostaje przedszkolak, jest znacznie bogatsze.
Dom jako bezpieczne laboratorium językowe
Dom daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. W swoim otoczeniu przedszkolak chętniej zadaje pytania, bawi się słowami, eksperymentuje z nowymi zwrotami. Może się przejęzyczyć, pomylić, powiedzieć coś „śmiesznie” – bez stresu i oceny. To idealne warunki do rozwoju mowy.
Rozmawianie z dzieckiem podczas zwykłych czynności w domu pozwala:
- reagować na bieżąco na pytania („Co to jest?”, „Dlaczego to tak działa?”),
- dostosowywać poziom trudności słów i zdań do możliwości dziecka,
- wyłapywać ewentualne trudności (np. z wymową, nazywaniem przedmiotów, rozumieniem poleceń).
Zamiast tworzyć specjalne „lekcje słownictwa”, lepiej zamienić codzienne działania w lekką, swobodną rozmowę. To nie wymaga dodatkowego czasu – jedynie zmiany nawyku: robimy to samo, tylko mówimy przy tym mądrzej i pełniej.
Jak mówić do przedszkolaka, żeby słownictwo naprawdę się rozwijało
Rozmowa zamiast monologu i ciągłych poleceń
Przedszkolak potrzebuje dwustronnej komunikacji. Komentarze typu „Załóż buty”, „Nie rozlewaj”, „Chodź szybko” padają w domu bardzo często, ale nie rozwijają szczególnie słownictwa ani myślenia. Warto je przeplatać pytaniami i opisami, które angażują dziecko.
W praktyce oznacza to np.:
- zamiast: „Załóż bluzę” – „Którą bluzę dzisiaj wybierzesz: granatową z kapturem czy szarą w paski?”;
- zamiast: „Nie brudź się” – „Co się stanie, gdy włożysz rękę do farby? Jak to potem zmyjemy?”;
- zamiast: „Szybko!” – „Najpierw założymy skarpetki, potem spodnie, a na końcu buty. Od czego zaczynamy?”
Takie drobne zmiany zmuszają dziecko do wyboru, zastanowienia, odpowiadania, a więc aktywnego użycia języka. Słownictwo rośnie przede wszystkim wtedy, kiedy dziecko samo mówi, a nie tylko słucha.
Rozszerzanie wypowiedzi dziecka
Jedna z najprostszych i najskuteczniejszych technik to rozszerzanie (ang. expansion). Polega ona na tym, że dorosły powtarza to, co powiedziało dziecko, ale w bardziej rozbudowanej, poprawnej i bogatszej wersji. Nie poprawia wprost, nie krytykuje, po prostu „dodaje” brakujące elementy.
Przykłady:
- Dziecko: „Auto jedzie!”
Dorosły: „Tak, czerwone auto jedzie szybko po ulicy.” - Dziecko: „Ja chcę sok.”
Dorosły: „Chcesz pomarańczowy sok w wysokiej szklance.” - Dziecko: „Upa, bolu!”
Dorosły: „Upadłeś na kolano i teraz cię boli.”
Taka odpowiedź dostarcza nowych słów (np. „czerwone”, „wysoka szklanka”, „kolano”) i jednocześnie pokazuje poprawny wzorzec wypowiedzi. Dziecko nie czuje się pouczane, tylko słyszane i zrozumiane.
Uważne słuchanie i czekanie na odpowiedź
W pośpiechu dorośli często odpowiadają za dziecko, kończą jego zdania lub zmieniają temat, gdy przedszkolak „zawiesi się” w środku wypowiedzi. To naturalne, gdy wszyscy się spieszą, ale mocno ogranicza szansę na samodzielne używanie nowych słów.
Warto wprowadzić prostą zasadę: zadaję pytanie i liczę powoli w głowie do pięciu. Taka chwila ciszy może wydawać się długa, ale dla dziecka jest konieczna, by zdążyło ułożyć odpowiedź. Jeśli nie mówi – można pomóc, ale w sposób otwarty: „Zaczęłaś mówić, że…? Co chciałaś dodać?”.
Im częściej przedszkolak ma poczucie, że dorosły naprawdę go słucha i czeka, tym chętniej próbuje nowych słów. Bez cierpliwego słuchania nawet najlepsze techniki „bogacenia słownika” gubią swoją moc.
Język dostosowany do wieku, ale nie „spłaszczony”
Mówienie do malucha jak do dorosłego („Proszę się przebrać, bo temperatura na zewnątrz wymaga cieplejszego stroju”) mija się z celem. Z drugiej strony przesadnie uproszczony, „dzidziusiowy” język („No kto tu ma buciczki? Założymy buciczki na nóziulki?”) też nie pomaga w rozwoju słownictwa przedszkolaka.
Złoty środek to:
- zdania krótkie lub średniej długości, ale poprawne,
- używanie prawdziwych nazw przedmiotów („łyżeczka”, „szuflada”, „kurtka przeciwdeszczowa”),
- czasem wprowadzanie trudniejszego słowa z krótkim wyjaśnieniem („To jest termometr. Termometr mierzy temperaturę.”).
Przedszkolak wcale nie musi od razu sam używać wszystkich usłyszanych wyrazów. Kluczowe jest to, że je rozumie i ma z nimi kontakt w domu.
Kuchnia – idealne miejsce do rozmów i nowych słów
Gotowanie jako wprowadzenie bogatego słownictwa
Kuchnia to skarbnica konkretnych pojęć. Podczas przygotowywania posiłków można rozwijać słownictwo przedszkolaka niemal bez końca: nazwy produktów, narzędzi, czynności, smaków, zapachów, cech (twarde, miękkie, gorące, zimne, kruche, pachnące). Tu naprawdę niemal każde działanie da się „oblepić” słowami.
Przykładowe czynności i słownictwo, które przy nich w naturalny sposób się pojawia:
- krojenie: kroić, plasterki, kostka, cienki, gruby, ostrożnie, nożyk, deska do krojenia;
- mieszanie: mieszać, łyżka drewniana, łyżeczka, mikser, kręcić, delikatnie, szybko, powoli;
- przelewanie: wlewać, przelewać, dzbanek, kubek, rozlać, nalewać do pełna, do połowy;
- pieczenie: piekarnik, blacha, foremka, ciasto, surowe, upieczone, gorące, nagrzewać.
Warto przy tym nie tylko wydawać polecenia („Wsyp mąkę”), ale też na bieżąco opisywać to, co dzieje się wokół: „Mąka jest sypka i biała. Wsypujemy ją do miski. Teraz wlewamy mleko. Zobacz, ciasto staje się gęste.”
Ćwiczenie porównywania i nazywania cech
Kuchnia doskonale nadaje się do rozwijania słownictwa związanego z porównywaniem. To nie tylko „duży – mały”, ale cała gama pojęć potrzebnych później w szkole, przy matematyce, czytaniu i opowiadaniu.
Podczas wspólnego gotowania można zachęcać do obserwacji i nazywania:
- rozmiaru: duży–mały, gruby–cienki, pełny–pusty, wysoki–niski;
- smaku: słodki, kwaśny, słony, gorzki, łagodny, pikantny;
- konsystencji: gęsty, rzadki, twardy, miękki, sypki, klejący;
- temperatury: gorący, ciepły, letni, zimny, lodowaty.
W prosty sposób można to zamienić w mini-zabawy, np.:
- „Dotknij palcem masło i ser. Co jest twardsze?”
- „Który kubek jest pełniejszy? A który prawie pusty?”
- „Spróbuj cytryny i banana – który jest kwaśny, a który słodki?”
Takie porównania uczą dziecko nie tylko nowych słów, ale też precyzji wypowiedzi („ten jogurt jest trochę kwaśny, ale tamten jest bardzo kwaśny”).
Nazywanie narzędzi i sprzętów kuchennych
W wielu domach używa się ogólnych nazw: „Podaj to”, „Odłóż tamto”, „Weź to białe”. Dla przedszkolaka to zmarnowana okazja na naukę słownictwa. Zamiast „to” i „tamto” warto konsekwentnie stosować konkretne nazwy.
Przykładowa „mapa słownictwa” z kuchni:
| Ogólnik | Dokładniejsze słowo | Przykładowe zdanie do użycia |
|---|---|---|
| To | szuflada | „Otwórz szufladę z łyżeczkami.” |
| To | sitko | „Przelej sok przez sitko, żeby zatrzymać pestki.” |
| To | deska do krojenia | „Połóż marchewkę na desce do krojenia.” |
| To | łyżka cedzakowa | „Wyjmij kluski łyżką cedzakową.” |
Dziecko nie musi od razu powtarzać „łyżka cedzakowa”, ale osłucha się z takim określeniem i w odpowiednim momencie zacznie go używać. Im więcej w domu „prawdziwych” nazw, tym bogatsze słownictwo przedszkolaka.
Rozmowy o planowaniu posiłków
Samo gotowanie to nie wszystko. Rozwijanie słownictwa przedszkolaka w kuchni może zacząć się dużo wcześniej, na etapie planowania. Zapraszając dziecko do rozmowy o tym, co zjecie, uruchamiasz inny zestaw słów: nazwy potraw, czynności związane z planowaniem, określenia czasu.
Przykładowe pytania i zwroty:
- „Co chcesz zjeść na śniadanie: owsiankę, jajecznicę czy kanapki?”
- „Najpierw przygotujemy śniadanie, potem zjemy, a dopiero później wyjdziemy na plac zabaw.”
- „Do zupy potrzebujemy warzyw. Jakie warzywa możemy dodać?”
- „Zróbmy listę zakupów. Zapiszę: mleko, chleb, masło. Co jeszcze?”
Takie rozmowy uczą też planowania, przewidywania i logicznego myślenia – wszystko w oparciu o konkretny, bliski dziecku temat.
Łazienka i czynności higieniczne jako trening językowy
Nazywanie czynności krok po kroku
Codzienne mycie, kąpiel, ubieranie piżamy – to świetne okazje do rozwijania słownictwa przedszkolaka związanego z kolejnością czynności i częściami ciała. Wystarczy przejść z trybu „zrób to” do trybu „opowiadamy, co robimy po kolei”.
Przykład przy myciu rąk:
- „Najpierw odkręcamy kran.”
- „Teraz moczymy dłonie wodą.”
- „Najpierw myjemy dłonie i palce, potem nadgarstki.”
- „Teraz czas na twarz: policzki, brodę, czoło i nos.”
- „Pomasuj dokładnie łydki i kolana, żeby były czyste.”
- „Umyj kark i szyję, a na końcu plecy.”
- „Woda jest dzisiaj letnia, ani gorąca, ani zimna.”
- „Piana jest miękka i puszysta, jak chmurka.”
- „Szampon szczypie cię w oczy, to nieprzyjemne uczucie.”
- „Po kąpieli twoja skóra jest sucha, dlatego smarujemy ją kremem, żeby była miękka.”
- Przy myciu zębów: „Najpierw myjemy zęby z przodu, potem z tyłu, na końcu zgryzamy i myjemy ząbki na górze i na dole.”
- Przy kąpieli: „Najpierw spłukujemy ciało, potem nakładamy żel, masujemy, a na końcu spłukujemy pianę.”
- Przy myciu włosów: „Zmocz włosy, nałóż szampon, wmasuj w skórę głowy, a potem dokładnie spłucz.”
- „Załóż dziś sweter z długim rękawem, bo jest chłodno.”
- „Poszukaj w szufladzie skarpet w paski.”
- „Zasuniesz suwak w kurtce aż pod brodę.”
- „Zawiąż sznurówki albo wsadź je do środka buta, żeby nie latały.”
- „Włóż podkoszulkę pod bluzę, a na wierzch kurtkę przeciwdeszczową.”
- „Najpierw zakładamy majtki i skarpetki, potem spodnie, a na końcu bluzę.”
- „Najpierw musimy posprzątać klocki, bo leżą na dywanie, więc ktoś może się potknąć.”
- „Jeśli odłożysz książkę na półkę, to później łatwo ją znajdziesz.”
- „Ponieważ pada deszcz, zakładamy kalosze i płaszcz przeciwdeszczowy.”
- „Klocki wkładamy do pojemnika z klockami, a samochody do pudełka z pojazdami.”
- „Pluszaki to maskotki. One mieszkają na półce nad łóżkiem.”
- „Małe figurki wkładamy do małego pudełka, a duże zabawki układamy na półce.”
- „Zobacz, jedzie śmieciarka. Co robi śmieciarka?”
- „Na tym skrzyżowaniu świeci się czerwone światło, więc stoimy.”
- „Mijamy teraz plac zabaw z huśtawką, zjeżdżalnią i piaskownicą.”
- „Drzewo ma gruby pień i cienkie gałęzie bez liści, bo jest zima.”
- „Potrzebujemy bochenka chleba i pół kilo jabłek.”
- „To jest półka z nabiałem: jogurty, ser, mleko, masło.”
- „Włożę do koszyka dwa opakowania makaronu i jedną butelkę soku.”
- „Te pomidory są okrągłe i czerwone, a te ogórki podłużne i zielone.”
- Przy kasie: „Powiedz pani dziękuję za zakupy.”
- Na klatce schodowej: „Tu spotykamy sąsiadkę. Mówimy dzień dobry.”
- Gdy ktoś przepuszcza was w drzwiach: „Pan nam ustąpił miejsca. Możemy powiedzieć dziękujemy.”
- „Pobawmy się w sklep spożywczy. Ty będziesz sprzedawcą, a ja klientką.”
- „Zbudujmy z klocków most i wysoką wieżę.”
- „Urządzimy wyścig samochodów. Ten będzie ambulans, a ten ciężarówka.”
- „Pan doktor bada pacjenta stetoskopem.”
- „Proszę wziąć głęboki wdech i wydech.”
- „Wypisuję receptę i zalecam odpoczynek.”
- „Widzimy pożar w wysokim budynku.”
- „Strażacy używają drabiny i węża do gaszenia ognia.”
- „Ewakuujemy ludzi w bezpieczne miejsce.”
- „Widzę coś, co…” – jeden z uczestników mówi: „Widzę coś, co jest zielone i rośnie na dworze”, a dziecko zgaduje: „drzewo”, „trawa”, „krzak”.
- „Dokończ zdanie” – dorosły zaczyna: „Dzisiaj na obiad zjadłam…”, „W przedszkolu najbardziej lubię…”, a dziecko kończy, starając się użyć więcej niż jednego słowa.
- „Co by było, gdyby…” – „Co by było, gdyby śnieg był zielony?”, „Co by było, gdyby woda była gorąca cały czas?”. Takie pytania wywołują kreatywne, dłuższe wypowiedzi.
- nazywać to, co widać w tle („Za domem rośnie wysoka brzoza, a obok jest płot i ogródek warzywny”),
- zwracać uwagę na szczegóły („Zauważ, że dziewczynka ma podarte spodnie na kolanie”),
- zadawać pytania otwarte („Co myślisz, co się wydarzy za chwilę?”, „Dlaczego chłopiec jest smutny?”).
- krótkie wyjaśnienia: „‘Przerażony’ znaczy taki bardzo, bardzo przestraszony”;
- podawanie synonimów: „Zmęczony, czyli wyczerpany, padnięty”;
- łączenie z doświadczeniem dziecka: „Pamiętasz, jak bałeś się w ciemnym pokoju? Bohater czuje się podobnie.”
- „Co wydarzyło się najpierw?”
- „Co było potem?”
- „Jak to się skończyło?”
- „Która część podobała ci się najbardziej i dlaczego?”
- „Wyobraźmy sobie, że bohater się nie bał. Co by zrobił inaczej?”
- „A gdyby zamiast smoka pojawił się słoń, co by się wydarzyło?”
- „Co mogłoby się stać dzień później? Narysujmy i opowiedzmy.”
- nazywać czynności: „mieszamy”, „kroimy”, „ugniatamy”, „podsmażamy”, „gotujemy”, „nakładamy”;
- pokazywać narzędzia: „łyżka cedzakowa”, „trzepaczka”, „sitko”, „tarka”, „deska do krojenia”;
- opisywać smak i zapach: „słodki”, „kwaśny”, „gorący”, „pikantny”, „łagodny”, „chrupiący”, „miękki”.
- „Wkładamy brudne ubrania do kosza na pranie.”
- „Teraz nastawiam pralkę. Ustawiam program bawełna i temperaturę.”
- „Wyjmuję naczynia ze zmywarki: kubki, szklanki, miseczki.”
- „Odkurzam dywan, a potem przetrę podłogę na mokro.”
- „Myjemy dłonie, nadgarstki i paznokcie mydłem.”
- „Teraz wycieramy się ręcznikiem – najpierw ramiona, potem brzuch i plecy.”
- „Szczotkujemy zęby – górne, dolne, z przodu i z tyłu.”
- „Zakładamy piżamę i szlafrok.”
- „Widzę, że jesteś rozczarowany, bo nie możemy iść teraz na plac zabaw.”
- „Jesteś podekscytowana, bo jutro jedziesz do babci.”
- „Chyba czujesz się zestresowany, bo jutro pierwszy dzień w nowym przedszkolu.”
- „Teraz wyglądasz na zadowolonego i spokojnego.”
- kolega, koleżanka, znajomy, nowa osoba w grupie,
- współpraca, dzielenie się, zamiana, wspólna zabawa,
- kłótnia, nieporozumienie, przeprosiny, pogodzenie się.
- „Było dobrze?” – lepiej: „Co dzisiaj było dla ciebie najciekawsze?”
- „Podobało ci się?” – lepiej: „Co najbardziej ci się podobało i dlaczego?”
- Dziecko: „Auto jechało szybko i bum.”
Dorosły: „Tak, czerwone auto jechało bardzo szybko i zderzyło się z drugim samochodem.” - Dziecko: „Ja nie chcieć iść.”
Dorosły: „Rozumiem, że nie chcesz iść do sklepu, bo wolisz zostać w domu.” - „Babcia mówi po śląsku, a pani w przedszkolu po polsku ogólnym.”
- „W domu z tatą mówisz po angielsku, a w przedszkolu po polsku.”
- „Teraz porozmawiamy po polsku o przedszkolu.”
- „Teraz pobawimy się po angielsku w sklep.”
- „Dzisiaj w pracy miałam ważne spotkanie. Rozmawialiśmy o nowym projekcie. Projekt to taki duży plan. A co dzisiaj ty planowałeś w przedszkolu?”
- Najskuteczniej rozwija się słownictwo przedszkolaka w naturalnych, codziennych sytuacjach domowych, gdy nowe słowa łączą się z działaniem, obrazem i emocjami dziecka.
- Powtarzalne domowe rytuały (np. mycie zębów, ubieranie, posiłki) tworzą „kotwice językowe”, dzięki którym dziecko utrwala słownictwo i konstrukcje zdań bez formalnej nauki.
- Dom jako bezpieczne środowisko sprzyja swobodnym pytaniom, zabawie słowami i eksperymentowaniu z mową, co pomaga też szybko wychwycić ewentualne trudności językowe.
- Zwykłe polecenia warto zamieniać w krótkie dialogi i pytania wymagające odpowiedzi lub wyboru, ponieważ słownictwo najbardziej rozwija się wtedy, gdy dziecko samo mówi.
- Technika rozszerzania wypowiedzi dziecka (powtarzanie z dodaniem nowych słów i poprawną strukturą zdania) wzbogaca słownik bez krytykowania i poprawiania wprost.
- Cierpliwe słuchanie i dawanie dziecku czasu na odpowiedź zachęca je do samodzielnego formułowania myśli i używania nowych słów.
- Język dorosłego powinien być dostosowany do wieku – prosty, ale poprawny i „prawdziwy”, bez nadmiernego spłaszczania czy „dzidziusiowego” mówienia, które nie wspiera rozwoju słownictwa.
Słownictwo związane z częściami ciała i zmysłami
Łazienka sprzyja utrwalaniu nazw części ciała. Podczas mycia zamiast „umyj się” lepiej użyć konkretnych określeń i krótkich opisów.
Przykładowe sformułowania podczas wieczornej toalety:
Można to połączyć z nazwami zmysłów, np. podczas przemywania twarzy: „Oczy służą do patrzenia, uszy do słuchania, a nos do wąchania”. Dzięki temu przedszkolak poznaje nie tylko „co to jest”, ale też „do czego służy”.
Rozwijanie słownictwa związanego z odczuciami
Kontakt z wodą i kosmetykami to dobra okazja, by nazywać odczucia i stany. Zamiast „fuj” i „au” pojawiają się bardziej precyzyjne określenia.
Dziecko, które umie nazwać to, co czuje: „zimno”, „ciepło”, „szczypie”, „swędzi”, „drapie”, „śliskie”, łatwiej komunikuje potrzeby i mniej się frustruje.
Małe rytuały językowe przy codziennej higienie
Powtarzalne czynności sprzyjają powtarzalnym zwrotom. Zamiast milcząco myć zęby, można wprowadzić krótkie „rymowanki instrukcje” albo stałe hasła.
Przykładowe mini-rytuały:
Z czasem przedszkolak zaczyna sam dopowiadać kolejne kroki, a nawet poprawia dorosłego, gdy ten „zapomni” któregoś etapu.

Ubieranie się i porządkowanie pokoju jako pole do rozwijania języka
Precyzyjne nazwy ubrań i ich elementów
Szafa i komoda są jak słownik w wersji 3D. Zamiast „weź to” czy „załóż to”, lepiej nazywać konkretne części garderoby i ich fragmenty.
Kilka przykładów zdań, które przydają się niemal codziennie:
Można zwrócić uwagę na detale: kaptur, kieszeń, mankiet, kołnierz, podeszwa, obcas, rzep, guziki, klamra. Dziecko szybko zaczyna samo wskazywać: „Mamo, ten guzik się odpiął przy mankiecie” zamiast „tutaj się zepsuło”.
Rozwijanie słownictwa związanego z kolejnością i przyczyną
Przy ubieraniu i sprzątaniu szczególnie przydatne są wyrażenia typu „najpierw… potem… na końcu… ponieważ… więc…”. Te małe słowa mocno wzbogacają język i pomagają budować dłuższe wypowiedzi.
Przykłady zdań, które pokazują taką konstrukcję:
Takie zdania początkowo wypowiada dorosły, ale po jakimś czasie dziecko zaczyna je powtarzać i stosować w swoich opowieściach.
Nazywanie kategorii i porządkowanie według cech
Podczas sprzątania można wprowadzać słownictwo z zakresu kategoryzowania. Zamiast: „Wszystko wrzucamy do pudełka”, lepiej rozdzielać zabawki i komentować to na głos.
Przykładowe podziały:
Można też bawić się w nazywanie: „Co tutaj jest miękkie, a co twarde?”, „Które zabawki to zwierzęta, a które pojazdy?”, „Co ma koła, a co ich nie ma?”. Takie rozmowy przygotowują grunt pod późniejsze pojęcia szkolne: rodzaj, gatunek, kategoria, grupa.
Zakupy, spacer i droga do przedszkola jako lekcja języka
Rozmowy o tym, co widać po drodze
Każde wyjście z domu można zamienić w „wycieczkę językową”. Nie chodzi o przepytywanie („Co to jest?”), tylko o swobodne komentowanie tego, co się dzieje i co widać.
Kilka pomysłów na pytania i komentarze podczas spaceru:
Takie krótkie wymiany zdań budują słownik związany z miastem, naturą, pojazdami i zasadami bezpieczeństwa.
Zakupy jako trening słownictwa związanego z kategoriami i ilością
Sklep świetnie nadaje się do oswajania nazw produktów, opakowań i określeń ilościowych. Zamiast: „Weź to”, lepiej używać pełnych nazw.
Przykładowe wypowiedzi:
Dobrze jest też włączać dziecko w podejmowanie drobnych decyzji: „Wolisz jogurt truskawkowy czy brzoskwiniowy?”, „Potrzebujemy jeszcze jednego warzywa – co wybierzemy?”.
Ćwiczenie uprzejmych form i zwrotów społecznych
Wyjścia z domu to doskonały moment na utrwalanie zwrotów grzecznościowych. Dziecko uczy się, kiedy i jak używać słów: „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”, „dzień dobry”, „do widzenia”.
Kilka naturalnych sytuacji:
Te krótkie dialogi rozwijają słownictwo związane z relacjami społecznymi i uczą, że słowa mają znaczenie także poza domem.
Zabawa w domu jako przestrzeń do bogatego języka
Od „pobawimy się” do „w co się pobawimy i jak”
Zamiast ogólnego „pobawimy się?”, lepiej doprecyzować, co i jak będzie się działo. Już sama zapowiedź zabawy może zawierać bogate słownictwo.
Przykładowe propozycje:
Kiedy dziecko samo inicjuje zabawę, można dopytać: „W co chcesz się bawić?”, „Kto tu jest lekarzem, a kto pacjentem?”, „Co się wydarzyło w tej historii?”. Takie pytania zachęcają do tworzenia dłuższych wypowiedzi.
Udawane role jako okazja do języka dorosłych
Zabawy w lekarza, strażaka, kucharza czy nauczyciela pozwalają wprowadzać słowa, których w zwykłej codzienności jest mniej. Dziecko może ich „dotknąć” w bezpiecznej, zabawowej formie.
Przykładowo w zabawie w lekarza można użyć takich wyrażeń:
W zabawie w strażaków:
Takie słowa szybko zapisują się w pamięci, bo stoją za nimi emocje i ruch.
Gry językowe bez zabawek
Nie zawsze potrzebne są przedmioty. Wiele zabaw, które wzbogacają słownictwo, da się przeprowadzić „samym językiem”, przy stole, w samochodzie czy podczas oczekiwania u lekarza.
Kilka prostych propozycji:
W takich grach głównym „rekwizytem” jest język, a dziecko bez wysiłku ćwiczy opowiadanie i precyzowanie myśli.
Czytanie i oglądanie obrazków jako trampolina dla słownictwa
Wspólne oglądanie ilustracji zamiast tylko „czytania tekstu”
Książki z bogatymi ilustracjami są świetnym narzędziem do rozwijania słownictwa, nawet jeśli dziecko nie koncentruje się jeszcze na treści tekstu. Samo „czytanie obrazków” może dać bardzo dużo.
Podczas oglądania warto:
Rozszerzanie słownictwa podczas samego czytania
Gdy dziecko zaczyna koncentrować się na tekście, dobrze jest czytać nieco wolniej i „zatrzymywać się” przy ciekawszych słowach. Nie chodzi o wykład z języka polskiego, ale o krótkie dopowiedzenia, które ułatwią zrozumienie i zapamiętanie.
Proste sposoby na wzbogacanie czytania:
Gdy pojawia się nowe słowo, można po lekturze wrócić do niego w rozmowie: „Pamiętasz, jak w książce było słowo latarnia? Gdzie widzieliśmy latarnię ostatnio?”.
Powtarzanie historii własnymi słowami
Po przeczytanej bajce przydaje się chwila na „opowieść w drugą stronę” – tym razem dziecko streszcza, co zapamiętało. Taka rozmowa mocno uruchamia słownictwo i ćwiczy budowanie dłuższych wypowiedzi.
Pomocne pytania:
Jeśli opowieść dziecka jest bardzo skrótowa („Był smok i koniec”), można ją rozbudować wspólnie: „A jaki był ten smok – duży, mały, groźny, śmieszny? Gdzie mieszkał?” i dopowiadać pojedyncze słowa, które maluch może powtórzyć.
Tworzenie własnych zakończeń i alternatywnych wersji
Kiedy dziecko zna już książkę, można pobawić się w modyfikowanie historii. To świetne ćwiczenie na słownictwo związane z emocjami, przyczyną i skutkiem.
Kilka propozycji:
Taka zabawa zachęca do sięgania po nowe słowa – dziecko potrzebuje nazw, żeby „zbudować” swój wymyślony świat.

Codzienne sytuacje domowe jako pretekst do nowych słów
Gotowanie i jedzenie jako bogate pole słownictwa
Kuchnia daje mnóstwo okazji do nazywania czynności, narzędzi i właściwości. Wystarczy zapraszać dziecko do prostych zadań i dużo przy tym mówić.
Podczas wspólnego przygotowywania posiłków można:
Zamiast: „Podaj to”, można powiedzieć: „Podaj proszę drewnianą łyżkę” albo „Połóż talerzyk deserowy obok dużego talerza”.
Porządkowanie i prace domowe
Sprzątanie, pranie czy zmywanie naczyń, choć wydają się rutyną, są świetnym momentem na powtarzanie i poszerzanie słownictwa związanego z domem.
Przykładowe sformułowania podczas prac domowych:
Można zapraszać dziecko do „małej misji”: „Twoim zadaniem jest posegregować skarpetki na małe i duże” albo „Ułóż łyżeczki z jednej strony, a widelce z drugiej”. Podczas wykonywania zadania dorosły komentuje: „Tutaj leżą sztućce. Łyżka, widelec i nóż to sztućce.”
Łazienka i codzienna pielęgnacja
Mycie rąk, kąpiel czy wieczorne szykowanie się do snu to dobry moment, by nazywać części ciała i czynności pielęgnacyjne. Dzięki temu słownictwo medyczne i związane ze zdrowiem nie jest dla dziecka „obce” przy realnej wizycie u lekarza.
Można mówić na przykład:
Dobrze, gdy dorosły używa pełnych nazw: „pasta do zębów”, „szampon”, „żel pod prysznic”, zamiast skrótowego „to”.
Budowanie bogatego języka emocji i relacji
Nazywanie uczuć w sytuacjach na co dzień
Przedszkolak często przeżywa silne emocje, ale ma ograniczone słownictwo, żeby o nich opowiedzieć. Dorośli mogą „pożyczyć” mu słowa, opisując to, co widzą.
Kilka praktycznych zdań:
Z czasem można dopytać: „Jak się teraz czujesz?”, „Jesteś bardziej zły czy smutny?”. Dziecko uczy się rozróżniać emocje i dopasowywać do nich słowa.
Rozmowy o relacjach i zachowaniu
Gdy dziecko opowiada o przedszkolu, pojawia się wiele okazji, by wprowadzać określenia związane z relacjami z innymi.
Podczas takich rozmów można używać słów:
Zamiast krótkiego: „Było fajnie?”, można zapytać: „Z kim dzisiaj współpracowałeś przy układaniu klocków?”, „Z kim miałeś nieporozumienie? Co się stało?”, „Kto ci dzisiaj pomógł?”. Takie pytania prowokują do użycia bardziej złożonych słów i zdań.
Strategie dorosłego, które sprzyjają bogatym wypowiedziom
Zadawanie pytań otwartych i półotwartych
Najprostsza zmiana, która rozwija słownictwo, to przejście od pytań wymagających „tak/nie” do takich, przy których trzeba kilku słów więcej.
Zamiast:
Przy młodszych przedszkolakach sprawdzają się też pytania półotwarte z podpowiedzią: „Bardziej lubisz bawić się na dworze czy w sali? Dlaczego?”.
Rozwijanie wypowiedzi dziecka, zamiast poprawiania
Gdy dziecko użyje niepełnego słowa albo konstrukcji gramatycznej, nie trzeba go od razu poprawiać. Skuteczniejsze bywa rozszerzenie wypowiedzi – dorosły powtarza to, co usłyszał, ale w poprawionej lub bogatszej formie.
Przykład:
Dziecko słyszy poprawną wersję i nowe słowa, ale nie czuje się krytykowane.
Modelowanie bogatszych zdań w zabawie i rozmowie
W codziennych dialogach dorosły może celowo używać nieco dłuższych zdań niż dziecko, ale wciąż zrozumiałych. To rodzaj „językowego schodka”, po którym maluch stopniowo wchodzi wyżej.
Jeśli dziecko mówi jedno- lub dwuwyrazowo („Pić!”, „Ten samochód!”), dorosły odpowiada w zdaniu trzy–czterowyrazowym: „Chcesz pić wodę?”, „Podoba ci się ten niebieski samochód?”. Gdy dziecko tworzy już proste zdania, dorosły dodaje kolejne informacje: przymiotniki, spójniki („bo”, „dlatego że”, „ponieważ”, „kiedy”, „chociaż”).
Dwujęzyczność i różne odmiany języka w domu
Łączenie języka domowego i przedszkolnego
W wielu domach funkcjonują równolegle dwa języki albo odmienne „style” mówienia – na przykład gwarowy u dziadków i bardziej „podręcznikowy” w przedszkolu. Dziecko poradzi sobie z tym, jeśli będzie słyszało, kiedy i gdzie używa się danego słownictwa.
Dorosły może nazywać to wprost:
Można też porównywać słowa: „Po polsku mówimy pies, a po angielsku dog. To to samo zwierzę, tylko inne słowo”.
Unikanie mieszania języków w jednym zdaniu
Jeśli w rodzinie używane są dwa języki, najbardziej czytelne dla przedszkolaka jest wyraźne rozdzielanie: teraz mówimy po polsku, teraz w drugim języku. Wtedy dziecko nie musi zgadywać, który wyraz skąd pochodzi.
Można stosować krótkie zapowiedzi:
Dzięki temu dziecko łatwiej porządkuje słowa w głowie i buduje osobne, ale bogate zasoby słownictwa w obu językach.
Czas „bez ekranów” jako inwestycja w język
Ograniczanie biernego odbioru na rzecz aktywnej rozmowy
Bajki i aplikacje mogą być dodatkiem, ale nie zastąpią żywej rozmowy. Dziecko, które głównie „słucha i ogląda”, ma mniej okazji, żeby samo mówić, zadawać pytania, poprawiać się, szukać słów.
Warto wprowadzić w ciągu dnia wyraźne „okienka bez ekranów”, w których cała rodzina koncentruje się na wspólnych aktywnościach: grach, rozmowie, układaniu klocków, gotowaniu. Nawet 15–20 minut takiego skupionego czasu potrafi przynieść dużo nowych słów.
Włączanie dziecka w rozmowy dorosłych
Krótka, dostosowana do wieku obecność w „prawdziwych” rozmowach domowych też wzbogaca słownictwo. Warto czasem opowiedzieć o swoim dniu w pracy prostym językiem albo zapytać dziecko o opinię:
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak na co dzień rozwijać słownictwo przedszkolaka w domu bez dodatkowego czasu?
Najprościej „dopowiedzieć” to, co i tak robisz. Podczas ubierania, mycia, sprzątania czy gotowania nazywaj przedmioty, czynności i cechy: „Zakładamy granatową bluzę z kapturem”, „Odkręcamy kran, mydlimy dłonie, spłukujemy pianę”. Te same rutynowe czynności stają się wtedy bogatą lekcją słów.
Ważne, aby nie ograniczać się wyłącznie do krótkich poleceń („Załóż buty”, „Umyj ręce”), ale dodawać krótkie opisy i pytania, które zachęcają dziecko do mówienia: „Od czego zaczniemy?”, „Którą koszulkę wybierzesz?”. Nie wymaga to dodatkowego czasu, tylko zmiany nawyku mówienia.
Dlaczego codzienne czynności są lepsze do nauki słów niż karty pracy czy fiszki?
W naturalnych sytuacjach dziecko jednocześnie widzi przedmiot, dotyka go, coś z nim robi i słyszy jego nazwę. Dzięki temu tworzy się mocne połączenie: słowo – obraz – ruch – emocje, a nowe słownictwo łatwiej się utrwala niż przy „suchej” nauce z kartki.
Codzienne rytuały (śniadanie, mycie, wychodzenie z domu, kąpiel) powtarzają się, więc i słowa oraz zwroty wracają regularnie. Przedszkolak oswaja się z nimi w przewidywalnych, bezpiecznych sytuacjach, co sprzyja zapamiętywaniu i późniejszemu samodzielnemu używaniu.
Jak mówić do przedszkolaka, żeby naprawdę rozwijał słownictwo?
Najlepiej używać krótkich lub średniej długości, ale poprawnych zdań i prawdziwych nazw przedmiotów („łyżeczka”, „szuflada”, „kurtka przeciwdeszczowa”), bez „dzidziusiowego” zniekształcania słów. Warto też czasem wprowadzać trudniejsze wyrazy z prostym wyjaśnieniem: „To jest termometr. Termometr mierzy temperaturę”.
Unikaj ciągłego wydawania samych poleceń. Zmieniaj je w pytania i opisy, które wymagają odpowiedzi: „Którą bluzę dzisiaj wybierzesz?”, „Co się stanie, gdy włożysz rękę do farby?”. Słownictwo rozwija się przede wszystkim wtedy, gdy dziecko samo mówi, a nie tylko słucha.
Na czym polega metoda „rozszerzania wypowiedzi” u przedszkolaka?
Rozszerzanie wypowiedzi (ang. expansion) polega na tym, że dorosły powtarza to, co powiedziało dziecko, ale w bogatszej i poprawnej formie. Nie poprawia wprost, tylko „dokleja” nowe słowa i elementy zdania. Przykład: dziecko mówi „Auto jedzie!”, a dorosły: „Tak, czerwone auto jedzie szybko po ulicy”.
W ten sposób dziecko słyszy nowe słowa (np. „czerwone”, „szybko”, „po ulicy”) i poprawną konstrukcję zdania, ale nie czuje się krytykowane. To bardzo prosta technika, którą można stosować dosłownie wszędzie: przy zabawie, jedzeniu, ubieraniu czy spacerze.
Jak wykorzystać kuchnię do rozwijania słownictwa przedszkolaka?
Kuchnia to idealne miejsce do nazywania produktów, narzędzi i czynności: „kroić na plasterki”, „mieszać łyżką drewnianą”, „wlewać mleko do dzbanka”, „piekarnik się nagrzewa”. Można przy tym opisywać cechy: „mąka jest sypka i biała”, „zupa jest gorąca”, „marchewka jest twarda”.
W czasie gotowania warto też ćwiczyć porównywanie: „Który kubek jest większy?”, „To mleko jest zimne, a zupa gorąca”. Takie rozmowy nie tylko wzbogacają słownik (duży–mały, gruby–cienki, słodki–kwaśny), ale też przygotowują do późniejszej nauki w szkole.
Co zrobić, gdy dziecko mało mówi albo długo szuka słów?
Przede wszystkim daj dziecku czas. Po zadaniu pytania odczekaj w ciszy kilka sekund, zamiast od razu odpowiadać za przedszkolaka lub kończyć jego zdanie. Ta „pauza” jest mu potrzebna, by ułożyć wypowiedź i odszukać właściwe słowa.
Jeśli dziecko się zawiesza, możesz delikatnie pomóc, ale otwierająco: „Zaczęłaś mówić, że…? Co chciałaś dodać?”. Równocześnie sam dużo opisuj to, co się dzieje, i rozszerzaj jego wypowiedzi. Jeśli mimo tego masz wątpliwości co do rozwoju mowy (np. bardzo mały zasób słów, niezrozumiała mowa), warto skonsultować się z logopedą.
Czy powinienem bawić się w „lekcje słówek”, czy wystarczy rozmowa w domu?
W wieku przedszkolnym znacznie skuteczniejsza od „lekcji słówek” jest naturalna, swobodna rozmowa podczas codziennych zajęć. Dziecko lepiej uczy się wtedy, gdy słowa od razu łączą się z jego działaniem i przeżyciem, a nie z oderwaną listą na kartce.
Specjalne ćwiczenia czy karty pracy mogą być dodatkiem, ale nie powinny zastępować zwykłego mówienia: komentowania, zadawania pytań, słuchania odpowiedzi i rozszerzania wypowiedzi. To, jak mówisz do dziecka w kuchni, łazience czy przed wyjściem z domu, ma dla rozwoju jego słownictwa większe znaczenie niż jakiekolwiek „fiszkowe” lekcje.






