Czym jest ASD i dlaczego komunikacja bywa trudna
ASD i komunikacja – co naprawdę oznacza diagnoza
ASD (spektrum autyzmu) to zaburzenie neurorozwojowe, które wpływa między innymi na sposób komunikowania się, rozumienia świata i budowania relacji społecznych. Dla rodzica kluczowe jest zrozumienie, że trudności w komunikacji nie wynikają z braku chęci dziecka, lecz z innego funkcjonowania jego mózgu.
Niektóre dzieci z ASD zaczynają mówić później, inne mówią dużo, ale w sposób nietypowy: powtarzają zasłyszane frazy (echolalia), „mówią do siebie”, unikają dialogu lub skupiają się na wąskich zainteresowaniach. Są też dzieci, które nie używają mowy werbalnej, ale komunikują się gestem, spojrzeniem, ciągnięciem za rękę, używaniem obrazków czy urządzeń komunikacyjnych.
Rodzic, który rozumie ten kontekst, może zmienić perspektywę: z „on nie chce mówić” na „on na razie nie umie inaczej tego przekazać”. Ta zmiana myślenia obniża napięcie, zmniejsza frustrację obu stron i otwiera przestrzeń na realne wsparcie dziecka z ASD w komunikacji.
Najczęstsze wyzwania komunikacyjne u dzieci z ASD
U dzieci ze spektrum autyzmu powtarza się kilka typowych trudności. Nie każde dziecko ma wszystkie z nich, ale znajomość tych obszarów pozwala lepiej dobrać strategie:
- Opóźniony rozwój mowy – pierwsze słowa i zdania pojawiają się później niż u rówieśników.
- Echolalia – powtarzanie słów, wyrażeń, dialogów z bajek zamiast tworzenia własnych zdań.
- Problemy z naprzemiennością – trudność w prowadzeniu dialogu „raz ty, raz ja”, przerywanie, mówienie obok tematu.
- Dosłowne rozumienie – kłopot z metaforami, żartami, ironią, „czytaniem między wierszami”.
- Ograniczony kontakt wzrokowy – dziecko słucha, ale nie patrzy; może sprawiać wrażenie „nieobecnego”.
- Trudności w komunikacji niewerbalnej – brak gestów wskazywania, mało mimiki, słaby odczyt emocji innych osób.
Wiedząc, z czym konkretnie mierzy się dziecko, łatwiej wybrać proste, codzienne strategie. Inaczej wspiera się malucha, który nie mówi, a inaczej dziecko, które mówi dużo, ale nie umie rozmawiać z innymi dziećmi.
Realistyczne cele dla rodzica
Przy wspieraniu komunikacji dzieci z ASD przydają się małe, konkretne cele, zamiast jednego dużego oczekiwania „żeby zaczął normalnie mówić”. Przykładowe cele to:
- dziecko zacznie częściej wskazywać to, czego potrzebuje, zamiast krzyczeć,
- zamiast ciągnąć rodzica za rękę, użyje obrazka lub pojedynczego słowa,
- nauczy się czekać na swoją kolej w krótkiej zabawie,
- zacznie używać prostych zwrotów grzecznościowych w dobrze znanych sytuacjach,
- zamiast długiego monologu o jednym temacie „wciśnie” w rozmowę choć jedno pytanie do rozmówcy.
Taki sposób myślenia pozwala cieszyć się drobnymi krokami, które z czasem układają się w duży postęp. Każdy nowy gest, spojrzenie, obrazek czy słowo to realny rozwój komunikacji.
Jak obserwować dziecko z ASD, by lepiej je rozumieć
Rozpoznawanie sygnałów: nie tylko słowa
Dziecko z ASD komunikuje się nie tylko mową. Komunikatami są też: ruch ciała, zmiana tonu głosu, płacz, unikanie kontaktu, bieganie po pokoju, wkładanie rąk na uszy. Zamiast oczekiwać od razu „ładnych zdań”, warto uważnie śledzić to, co dziecko już robi, żeby coś przekazać.
Przydatne pytania dla rodzica:
- Jak moje dziecko prosi, gdy czegoś chce? (ciągnie za rękę, przynosi przedmiot, krzyczy?)
- Jak pokazuje, że ma dość? (ucieka, odpycha ręką, gryzie, płacze?)
- Jak widać, że dziecko jest zadowolone? (podskakuje, piszczy, śmieje się?)
- Co robi, gdy mnie potrzebuje? (spogląda, podchodzi, woła, siada na kolanach?)
Te sygnały to punkt wyjścia do nauki bardziej uporządkowanej komunikacji. Zamiast „urywać” zachowanie, można je nazwać i nadać mu prostą formę: gest, obrazek, słowo.
Notowanie schematów zachowań i sytuacji
Warto przez kilka dni poobserwować i zapisać, w jakich sytuacjach najczęściej pojawia się frustracja, krzyk czy agresja. Zazwyczaj to momenty, gdy dziecko:
- nie może czegoś dostać,
- nie rozumie, co będzie dalej,
- jest przeciążone hałasem lub bodźcami,
- musi nagle przerwać ulubioną aktywność.
Przy każdym takim epizodzie można zadać sobie pytanie: „Czego chciało moje dziecko? Co próbowało mi powiedzieć?”. Odpowiedź wskaże, czego warto uczyć w pierwszej kolejności. Jeśli większość trudnych sytuacji dotyczy jedzenia, priorytetem stają się komunikaty: „chcę”, „nie chcę”, „jeszcze”, „koniec”.
Przykład z praktyki: rodzic zauważa, że dziecko codziennie wpada w histerię, gdy tablet zostaje odłożony. Po obserwacji wprowadza najpierw obrazek „koniec”, potem prosty plan obrazkowy z kolejnością: „tablet – przerwa – kolacja”. Dzięki temu komunikat przestaje być nagły i niezrozumiały, a wybuchy są łagodniejsze i rzadsze.
Współpraca z terapeutami i wymiana informacji
Logopeda, terapeuta integracji sensorycznej, psycholog czy pedagog specjalny często widzą dziecko w innych sytuacjach niż rodzic. Krótkie, konkretne informacje przekazywane w obie strony bardzo przyspieszają postępy.
Zamiast ogólnego „on nie mówi”, lepiej przekazać:
- jak dziecko prosi o ulubione rzeczy w domu,
- jak reaguje na zmiany rutyny,
- jakie zainteresowania najbardziej wciągają dziecko,
- które gesty lub słowa udają się dziecku najczęściej.
Terapeuta może z kolei podpowiedzieć konkretne słowa, gesty lub obrazki, które warto wzmacniać w domu, aby wsparcie dziecka z ASD w komunikacji było spójne w różnych miejscach.
Proste zasady komunikacji z dzieckiem z ASD
Krótkie, jasne komunikaty
Dzieci z ASD często lepiej reagują na krótkie, proste zdania. Zamiast: „Kochanie, czy mógłbyś łaskawie odłożyć na chwilę klocki, bo już czas się ubierać do wyjścia” – lepiej sprawdzi się: „Koniec klocków. Idziemy się ubrać”.
Kilka praktycznych wskazówek:
- Używaj jednoznacznych słów („weź”, „daj”, „chodź”), unikaj zawiłych konstrukcji.
- Na początku mów maksymalnie 2–5 słów w jednym komunikacie.
- Jeśli trzeba – powtórz to samo zdanie takim samym tonem, zamiast za każdym razem zmieniać sformułowanie.
- Łącz słowa z gestem lub obrazkiem, by zwiększyć zrozumienie.
Krótki komunikat nie oznacza braku szacunku. Dziecko nie potrzebuje w tym momencie grzecznościowych ozdobników, tylko jasnej informacji, co się dzieje i czego się od niego oczekuje.
Spokojny ton, przewidywalny sposób mówienia
Nagłe krzyki, szybkie tempo mowy czy ostre polecenia potrafią u dziecka z ASD wywołać przeciążenie lub natychmiastowy bunt. Lepiej działa spokojny, stały ton, bez gwałtownych zmian głośności.
Pomocne bywa wprowadzenie stałych formuł słownych w określonych sytuacjach, np.:
- „Za 5 minut koniec bajki” – zawsze przed wyłączeniem telewizora,
- „Najpierw… potem…” – przy zadaniach, które dziecko niechętnie wykonuje,
- „Koniec zabawy – idziemy myć ręce” – przy przejściu do codziennych obowiązków.
Taki rytuał słowny tworzy poczucie bezpieczeństwa. Dziecko zaczyna rozpoznawać, że określone zdanie oznacza konkretną zmianę, co zmniejsza lęk przed nieprzewidywalnością.
Dawanie dziecku czasu na reakcję
Mózg dziecka z ASD często potrzebuje więcej czasu, aby:
- usłyszeć komunikat,
- przetworzyć jego sens,
- zdecydować, jak zareagować,
- wykonać ruch lub wypowiedzieć słowo.
Dlatego po zadaniu pytania albo wydaniu polecenia odczekaj co najmniej 5–10 sekund, zanim je powtórzysz lub zaczniesz naprowadzać. W praktyce to dłużej, niż się wydaje – można w myślach policzyć do dziesięciu.
Jeśli rodzic reaguje zbyt szybko, dziecko nie ma szansy ćwiczyć samodzielnej reakcji. Kiedy opiekun automatycznie „zgaduje” za dziecko („Ty chcesz sok? Tu jest sok, proszę”), maluch traci okazję, by wskazać, spojrzeć, użyć gestu lub słowa.
Budowanie wspólnej uwagi – fundament komunikacji
Dlaczego wspólne skupienie jest tak ważne
Wspólna uwaga (joint attention) to sytuacja, gdy dziecko i dorosły jednocześnie skupiają się na tym samym obiekcie lub aktywności, „dzielą się” nią ze sobą: patrzą na siebie, na przedmiot i z powrotem. To fundament dla rozwoju mowy i interakcji społecznych.
U wielu dzieci z ASD wspólna uwaga nie pojawia się spontanicznie. Dziecko może godzinami bawić się czymś samo, nie szukając wzroku rodzica, nie pokazując mu zabawek ani nie „zapraszając” do zabawy. Dlatego wsparcie dziecka z ASD w komunikacji warto zacząć właśnie od ćwiczeń wspólnej uwagi, często bez nacisku na słowa.
Jak zachęcać dziecko do dzielenia się uwagą
Dobrym punktem wyjścia jest dołączenie do tego, co dziecko już lubi. Jeśli kręci kółkami samochodów, można:
- usiąść obok i też kręcić kółkiem,
- wydawać ciche dźwięki związane z zabawką („wrrr”, „brum”),
- czasem zatrzymać delikatnie kółko i poczekać, aż dziecko spojrzy lub zareaguje.
Każdy nawet krótki moment kontaktu (spojrzenie, uśmiech, podanie zabawki) wzmacniaj spokojną reakcją: „O, patrzysz na mnie”, „Super, dajesz mi auto”. Nie chodzi o przesadny entuzjazm, ale o zauważenie, że dziecko „zapytało” o kontakt.
Pomocne są też zabawy typu:
- a kuku, chowanie się za zasłoną,
- toczenie piłki tam i z powrotem,
- pukanie w różne przedmioty i słuchanie, jak brzmią,
- proste wyliczanki ruchowe (np. „Jedzie, jedzie pan…”), w których dorosły nagle zatrzymuje się i czeka na reakcję.
Zabawy naprzemienne „raz ty, raz ja”
Zabawy naprzemienne uczą dziecko podstawowego schematu rozmowy: ktoś mówi – ktoś odpowiada. U dzieci z ASD dobrze sprawdzają się:
- toczenie piłki między sobą,
- budowanie wieży z klocków po jednym klocku każdy,
- dmuchanie baniek: dorosły dmucha – dziecko przebija, potem zamiana ról,
- wspólne śpiewanie piosenki, w której dorosły celowo robi pauzy, czekając, aż dziecko „dopowie” gestem lub dźwiękiem.
Na początku można dosłownie naprowadzać dziecko: brać jego rękę, by położyło klocek, albo lekko popchnąć piłkę w jego stronę. Z czasem większość dzieci zaczyna same inicjować swoją kolej. Wspieranie tych zachowań (uśmiechem, słowem, krótkim komentarzem) stopniowo przekłada się na lepsze radzenie sobie w dialogu.
Rozwijanie komunikacji niewerbalnej
Gesty jako pierwszy krok do mówienia
Codzienne sytuacje jako okazja do gestów
Dziecko zwykle najchętniej uczy się gestów w naturalnym kontekście, a nie przy „zajęciach z nauki gestów”. Dobrym początkiem są sytuacje powtarzalne: jedzenie, zabawa, wychodzenie z domu, kąpiel.
Można wprowadzać proste gesty funkcjonalne, np.:
- „daj” – wyciągnięcie dłoni po przedmiot,
- „jeszcze” – złączenie palców jednej dłoni i lekkie poruszanie nimi do góry,
- „koniec” – przesunięcie otwartej dłoni w bok, jakby odsuwać coś,
- „tak / nie” – kiwanie i potrząsanie głową (często trzeba je osobno przećwiczyć).
Kluczowa jest konsekwencja. Ten sam gest, to samo słowo, ta sama sytuacja. Jeśli przy każdym dokładaniu jedzenia rodzic mówi: „jeszcze” i robi gest, a potem od razu podaje więcej, dziecko szybciej zacznie kojarzyć, że ten ruch „działa”.
Przykład: zamiast automatycznie dolewać soku, gdy dziecko szarpie kubek, rodzic zatrzymuje rękę, patrzy na dziecko i mówi: „jeszcze sok” – pokazując gest. Dopiero po krótkiej pauzie nalewa. Po kilkudziesięciu takich powtórkach wiele dzieci zaczyna samo podnosić rękę w tym geście, zanim wybuchnie z frustracji.
Wzmacnianie wskazywania zamiast ciągnięcia za rękę
Ciągnięcie dorosłego za rękę to często pierwszy sposób „mówienia”: „chodź ze mną, chcę coś”. Można stopniowo zamieniać to zachowanie na wskazywanie palcem lub podawanie przedmiotów.
Sprawdza się prosty schemat:
- dziecko ciągnie za rękę – dorosły zatrzymuje się na moment,
- pyta: „pokaż” i delikatnie pomaga dłonią dziecka wyciągnąć palec w stronę przedmiotu,
- gdy pojawi się choćby namiastka wskazania – od razu reaguje: „A, chcesz auto!” i daje samochód.
Nie chodzi o to, by zakazać ciągnięcia za rękę, tylko o wprowadzenie bardziej precyzyjnego sygnału. Z czasem dziecko przekonuje się, że wskazywanie jest szybsze i skuteczniejsze.
Kontakt wzrokowy – wspierać, ale nie zmuszać
U części dzieci z ASD patrzenie w oczy jest męczące lub wręcz bolesne. Zmuszanie: „popatrz mi w oczy!” zwykle zwiększa napięcie. Lepiej budować kontakt wzrokowy przy okazji innych, przyjemnych działań.
Pomagają drobne triki:
- trzymać interesujący przedmiot blisko własnej twarzy, aby dziecko „przy okazji” spojrzało na oczy,
- na moment zatrzymać działanie (np. przed nadmuchaniem balona) i poczekać, aż dziecko spojrzy,
- używać twarzy jak „ekranu” – robić śmieszne miny, cicho dmuchać, mrugać przesadnie.
Każde krótkie spojrzenie można łagodnie skomentować: „Widzę, że patrzysz”, „O, widzimy się”. Bez presji i bez poprawiania dziecka za każdym razem, gdy uciekają mu oczy.
Włączanie komunikacji alternatywnej (AAC)
Niektóre dzieci z ASD przez dłuższy czas nie mówią lub używają mowy bardzo rzadko. Pomocne stają się wtedy systemy komunikacji alternatywnej i wspomagającej (AAC): obrazki, piktogramy, książeczki z symbolami, proste aplikacje na tablet.
Dla wielu rodziców to budzi obawę: „jeśli damy obrazki, to on już nigdy nie zacznie mówić”. Badania i praktyka pokazują coś odwrotnego – spójne korzystanie z AAC często ułatwia rozwój mowy, bo dziecko wreszcie ma skuteczne narzędzie do porozumiewania się i mniej energii idzie w krzyki czy napady złości.
Od czego zacząć z obrazkami
Zamiast od razu tworzyć rozbudowane klasery, lepiej zacząć od kilku najbardziej funkcjonalnych symboli, np.:
- „pić”, „jeść”,
- „bawić się”,
- „koniec”,
- ulubiona aktywność (np. „tablet”, „huśtawka”).
Obrazki powinny znajdować się zawsze w tym samym miejscu – na lodówce, przy stole, na specjalnej tabliczce w pokoju. Wspólnym celem jest, by dziecko mogło:
- pokazać obrazek,
- podać go dorosłemu,
- czasem tylko dotknąć symbolu – a rodzic słownie nazwie to, co widzi.
Przykład: dziecko podchodzi do kuchni i krzyczy. Zamiast zgadywać, rodzic podchodzi do tablicy z obrazkami, wskazuje kolejno „jeść”, „pić” i pyta: „co chcesz?”. Jeśli dziecko dotknie obrazka „pić”, rodzic natychmiast daje napój, mówiąc: „Chcesz pić. Proszę, woda”. To uczy, że obrazek to „klucz” do otrzymania tego, o co chodzi.
Plan dnia w formie obrazkowej
Wiele dzieci z ASD czuje się bezpieczniej, gdy wie, co będzie po kolei. Prosty plan dnia na obrazkach może znacznie zmniejszyć ilość wybuchów związanych ze zmianą aktywności.
Taki plan nie musi być skomplikowany. Na początek wystarczą 3–4 elementy:
- śniadanie,
- zabawa,
- wyjście na dwór,
- obiad.
Każdą wykonaną czynność można zdejmować z tablicy albo odwracać obrazek. Dorosły komentuje: „Koniec śniadania, teraz zabawa”. Dla dziecka jest to jasny sygnał, że coś się skończyło i co go czeka dalej.
Radzenie sobie z trudnymi zachowaniami jako komunikatem
Krzyk, uderzanie, gryzienie czy rzucanie przedmiotami bardzo często są formą komunikacji. Zanim pojawi się w pełni świadomy gest czy słowo, dziecko pokazuje swoje „nie chcę”, „za dużo”, „boję się” właśnie w ten sposób.
Pierwszy krok to próba odczytania, co stoi za danym zachowaniem:
- ból, dyskomfort fizyczny (ząbkowanie, ból brzucha),
- przeciążenie bodźcami (hałas, światło, wiele osób naraz),
- zbyt trudne zadanie lub zbyt szybkie tempo zmian,
- chęć zakończenia czynności („koniec”, „stop”).
Gdy uda się rozpoznać przyczynę, można podłożyć dziecku „lepszy” sposób wyrażenia tego samego. Jeśli maluch gryzie, gdy ma dość dotyku, dorosły może złapać jego ręce, spojrzeć i powiedzieć: „stop, nie chcę”, pokazując gest „stop” otwartą dłonią. Potem odsuwa się na chwilę. Powtarzane w podobnych sytuacjach, z czasem uczy prostego sygnału zamiast agresji.
„Zatrzymaj – nazwij – pokaż alternatywę”
Pomocny bywa prosty schemat reagowania na trudne zachowanie:
- Zatrzymaj – delikatnie, ale zdecydowanie przerwij niebezpieczne działanie (np. przytrzymaj ręce, odsuń przedmiot).
- Nazwij – prostym zdaniem powiedz, co widzisz i czego dziecko prawdopodobnie chce: „Złości się. Chcesz koniec”, „Głośno. Za dużo”.
- Pokaż alternatywę – gest, obrazek lub słowo, które może zastąpić dane zachowanie: „pokaż koniec”, „pokaż stop”, „pokaż ciszej”.
Nie zawsze od razu widać efekt. Ale powtarzanie tego schematu w podobnych sytuacjach buduje most między „wybuchem” a pierwszą formą świadomej komunikacji.

Wsparcie w nauce słów i pierwszych zdań
Wybór pierwszych słów – co naprawdę jest dziecku potrzebne
Zamiast zaczynać od kolorów, zwierzątek czy liter, lepiej skupić się na słowach, które coś zmieniają w życiu dziecka. To tzw. słowa funkcjonalne.
Najczęściej przydają się:
- prośby: „daj”, „jeszcze”, „pić”, „jeść”,
- proste komentarze: „bam”, „hop”, „brum”, „nie ma”,
- słowa związane z ruchem: „hop”, „huś”, „raz”, „stop”.
Dziecko chętniej powtórzy słowo, jeśli od razu widzi, że dzięki niemu coś się dzieje. Gdy powie (lub choćby zbliży się brzmieniem) „hop”, a rodzic w tym momencie podrzuca je do góry, mowa zaczyna mieć dla niego sens.
Modelowanie – dorosły jako „żywa podpowiedź”
Dzieci z ASD rzadziej spontanicznie naśladują mowę. Potrzebują wielu powtórzeń w podobnych sytuacjach. Skuteczną metodą jest modelowanie – dorosły mówi to, co dziecko mogłoby powiedzieć na jego miejscu.
Przykłady z życia:
- dziecko podaje kubek – rodzic mówi: „pić”,
- dziecko ciągnie za rękę do drzwi – rodzic: „na dwór”,
- dziecko wskazuje tablet – rodzic: „tablet, chcę tablet”.
Nie ma potrzeby każdorazowo poprawiać wymowy. Jeśli dziecko powie „pa” zamiast „spać”, rodzic może tylko powtórzyć poprawną formę: „Idziesz spać”. Bez komentarzy typu: „Nie, nie ‘pa’, tylko ‘spać’”.
Rozszerzanie wypowiedzi dziecka
Gdy dziecko używa już pojedynczych słów, kolejnym krokiem jest dodawanie jednego elementu więcej. Pozwala to powoli przechodzić do prostych zdań.
Można korzystać z zasady „+1”:
- dziecko: „pić” – dorosły: „chcę pić”,
- dziecko: „auto” – dorosły: „moje auto”,
- dziecko: „nie” – dorosły: „nie chcę”, „nie lubię”.
Ważne, żeby dorosły nie oczekiwał natychmiastowego powtórzenia. Wystarczy, że dziecko słyszy bogatszą wersję własnego komunikatu w naturalnym kontekście. Po pewnym czasie zacznie jej używać.
Łączenie mowy z ruchem i zmysłami
Wiele dzieci z ASD łatwiej zapamiętuje słowa, jeśli są powiązane z ruchem, dotykiem lub dźwiękiem. Zamiast spokojnie siedzieć przy stoliku, można:
- skakać na hasło „hop”,
- toczyć piłkę mówiąc „toczy się”, „bum”,
- w czasie kąpieli chlapnąć wodą przy słowie „chlup”,
- dmuchać piórko czy bańki na „fu” lub „dmuch”.
Słowo połączone z odczuciem w ciele i emocją (śmiech, zaskoczenie) ma większą szansę zostać z dzieckiem na dłużej niż suche powtarzanie sylab.
Organizacja otoczenia wspierająca komunikację
Stałe miejsca na ważne przedmioty
Dziecko łatwiej „pyta” o coś, jeśli wie, gdzie to zwykle jest. Chaotyczne otoczenie utrudnia komunikację – maluch bardziej zajmuje się szukaniem niż kontaktowaniem się z dorosłym.
Pomaga prosty porządek:
- kubek dziecka zawsze stoi w tym samym miejscu,
- ulubione zabawki są na określonej półce,
- przy drzwiach znajduje się koszyk z rzeczami do wyjścia (buty, czapka).
Gdy dziecko podejdzie do półki i czegoś szuka, rodzic może zatrzymać się obok i „podłożyć” komunikat: „Co chcesz? Auto czy piłkę?”, pokazując rzeczy lub ich obrazki. To tworzy codzienne, powtarzalne sytuacje do ćwiczenia proszenia i wybierania.
Ograniczanie nadmiaru bodźców
Dla wielu dzieci z ASD głośne, chaotyczne środowisko jest jak ciągły alarm. W takim stanie trudno słuchać, rozumieć i odpowiadać. Wsparcie komunikacji zaczyna się więc często od uspokojenia otoczenia.
Kilka prostych zmian bywa bardzo skutecznych:
- wyłączony telewizor w tle podczas jedzenia i zabawy,
- ograniczona liczba zabawek na wierzchu – lepiej mniej, ale czytelnie ułożonych,
- stałe miejsce do odpoczynku (koc, namiot, fotel), gdzie można się wyciszyć.
Kiedy poziom bodźców spada, dziecko ma więcej „mocy obliczeniowej” na słuchanie i odpowiadanie. Często dopiero wtedy zaczyna się pojawiać więcej prób kontaktu.
Włączanie komunikacji w codzienne rytuały
Najłatwiej uczyć komunikacji tam, gdzie i tak coś razem robicie. Zamiast „dodatkowych ćwiczeń”, lepiej wykorzystać codzienne rytuały – karmienie, ubieranie, kąpiel, wyjście z domu.
Można wprowadzić małe, powtarzalne „momenty na komunikat”:
- przy zakładaniu butów rodzic zatrzymuje się na chwilę z jedną skarpetką i mówi: „jeszcze?”, czekając na spojrzenie, gest, słowo lub sięgnięcie ręką,
- podczas podawania jedzenia daje na łyżeczce małą porcję, potem zatrzymuje się i spokojnie czeka na jakikolwiek sygnał „chcę jeszcze”,
- przed włączeniem bajki zatrzymuje pilot w ręce i mówi: „bajka?”, pokazując też odpowiedni obrazek.
Te kilkusekundowe pauzy są kluczowe. To w nich rodzi się pierwsza próba poproszenia, spojrzenia na dorosłego czy sięgnięcia po obrazek.
Tworzenie „okienek” na kontakt
Dzieci z ASD często potrzebują więcej czasu, by zareagować. Szybkie podpowiedzi i wyręczanie („on sam nie zrobi, od razu mu dam”) zamykają im drogę do samodzielnego komunikowania się.
Pomaga prosta zasada: powiedz – poczekaj – dopiero potem pomóż. Można liczyć w myślach do 5–10, zanim zrobimy coś za dziecko. Dla wielu maluchów to jedyna szansa, by zdążyły się zorientować, czego oczekuje dorosły.
Przykład: dziecko siedzi przy stole, patrzy na sok, ale nic nie robi. Rodzic mówi: „Pić?”, pokazuje gest lub obrazek i czeka. Jeśli pojawi się choćby minimalny ruch w kierunku obrazka, spojrzenie na rodzica czy próba wydania dźwięku – to już jest komunikat, który warto nagrodzić: „Aha, chcesz pić! Proszę”.
Relacja i emocje jako podstawa komunikacji
Budowanie poczucia bezpieczeństwa
Dziecko trudniej uczy się komunikacji, gdy jest stale napięte, wystraszone lub przeciążone. Najpierw potrzebuje poczucia, że z dorosłym jest mu bezpiecznie i przewidywalnie.
Pomagają drobne, ale regularne gesty:
- podchodzenie z przodu, a nie od tyłu – tak, by dziecko mogło zauważyć dorosłego,
- zapowiadanie zmian prostym słowem lub gestem („koniec”, „idziemy”),
- powtarzalne rytuały – ta sama piosenka przy ubieraniu, ten sam wierszyk przy kąpieli.
Im bardziej przewidywalny jest dorosły, tym mniej energii dziecko zużywa na „czuwanie”, a więcej może przeznaczyć na kontakt.
Czytanie i nazywanie emocji
Dla wielu dzieci z ASD emocje – własne i innych – są jak obcy język. Zamiast oczekiwać, że maluch „sam zrozumie”, lepiej spokojnie tłumaczyć to, co się dzieje.
W codziennych sytuacjach pomaga krótki komentarz:
- „Zły jesteś. Nie chcesz tego”,
- „Cieszysz się. Podoba ci się huśtawka”,
- „Boisz się. Za głośno”.
Wystarczy jedno zdanie, ale powtarzane w podobnych sytuacjach. Z czasem dziecko zaczyna łączyć swoje odczucia z konkretnymi słowami lub gestami, a to zmniejsza ilość „wybuchów bez słów”.
Wspólna radość z drobiazgów
Komunikacja to nie tylko prośby i protesty. To też dzielenie się radością. Dzieci z ASD czasem bawią się „obok” dorosłego, bez patrzenia czy wspólnych reakcji. Można to delikatnie zmieniać.
Zamiast od razu wchodzić w zabawę i zmieniać ją po swojemu, lepiej na chwilę dołączyć się do tego, co już robi dziecko:
- jeśli kręci kołem auta, rodzic też kręci swoim kołem obok, mówiąc „brum”,
- jeśli układa klocki w linię, rodzic dokłada klocek na końcu: „jeszcze klocek”,
- jeśli przesypuje piasek, rodzic bierze drugą łopatkę i robi to samo, komentując krótkimi słowami.
Celem nie jest „naprawianie” zabawy, lecz pokazanie: „Jestem z tobą, robimy coś razem”. Z takiego wspólnego pola dużo łatwiej wyrasta pierwszy gest, spojrzenie czy słowo.
Współpraca z terapeutami i szkołą/przedszkolem
Ustalanie wspólnego „języka”
Dziecko potrzebuje tych samych sygnałów w różnych miejscach. Jeśli w domu używa gestu „stop”, a w przedszkolu innego znaku lub tylko słownego „nie wolno”, łatwo o chaos.
Dobrze jest ustalić z terapeutą i nauczycielami:
- jakich gestów używacie do najważniejszych słów („jeszcze”, „koniec”, „stop”, „pić”),
- czy dziecko ma swój zestaw obrazków – i czy taki sam może być w domu i w placówce,
- jak reagujecie na konkretne trudne zachowania (np. schemat „zatrzymaj – nazwij – pokaż alternatywę”).
Spisanie kilku podstawowych ustaleń na kartce i powieszenie ich w widocznym miejscu (w domu, w sali) pomaga wszystkim dorosłym reagować podobnie.
Dzielenie się obserwacjami, a nie tylko diagnozą
Kartka z rozpoznaniem „ASD” mówi niewiele o konkretnym dziecku. Zdecydowanie bardziej pomagają krótkie, konkretne obserwacje rodziców:
- „Najlepiej reaguje na obrazki, szczególnie przy jedzeniu i zabawie”,
- „Dźwięki odkurzacza i suszarki są dla niego bardzo trudne”,
- „Gdy jest zmęczony, częściej gryzie i uderza – pomaga wtedy przerwa w cichym miejscu”.
Takie informacje wskazują nauczycielom i terapeutom, od czego zacząć i czego unikać, by komunikacja miała szansę się rozwijać, zamiast blokować przez stres.
Kontynuowanie strategii w domu
Jeśli dziecko korzysta w terapii z konkretnych narzędzi (np. segregatora z obrazkami, aplikacji komunikacyjnej), dobrze jest włączyć je również w domu. Nie trzeba od razu powielać wszystkiego – można zacząć od kilku najważniejszych symboli.
Przykładowe kroki:
- poprosić terapeutę o kopie kilku obrazków („pić”, „jeść”, „jeszcze”, „koniec”) i zawiesić je tam, gdzie najczęściej się przydają,
- zobaczyć, jak terapeuta podpowiada dziecku gesty czy słowa, i spróbować zrobić to samo w podobnych sytuacjach w domu,
- ustalić wspólny, prosty cel na najbliższy czas, np. „ćwiczymy proszenie ‘jeszcze’ gestem lub obrazkiem przy zabawie piłką”.
Gdy dziecko dostaje te same „podpowiedzi” w różnych miejscach, szybciej zaczyna z nich korzystać samodzielnie.
Dbanie o zasoby rodzica
Realne oczekiwania wobec dziecka
Frustracja dorosłego pojawia się często tam, gdzie oczekiwania rozmijają się z możliwościami dziecka. Zamiast porównywać je z rówieśnikami, lepiej patrzeć na jego własny punkt wyjścia i małe kroki do przodu.
Zyskuje się spokój, gdy cele są konkretniejsze:
- zamiast: „ma mówić więcej”, raczej: „chcę, żeby potrafił pokazać ‘koniec’ w dwóch sytuacjach dziennie”,
- zamiast: „ma się zachowywać grzecznie”, raczej: „szukamy jednego prostego gestu zamiast gryzienia przy myciu zębów”.
Każdy, nawet bardzo mały postęp, jest wtedy lepiej widoczny i mniej rzeczy „nie wychodzi”.
Radzenie sobie z poczuciem winy
Rodzice dzieci z ASD bardzo często obwiniają się za każdy krzyk, ugryzienie czy nieudaną próbę wyjścia z domu. Tymczasem rozwój komunikacji to proces pełen prób i błędów – również po stronie dorosłych.
Pomocne bywa zadanie sobie innych pytań niż „co zrobiłem źle?”:
- „Czego dziecko próbowało mi dziś powiedzieć swoim zachowaniem?”,
- „W której chwili było nam razem choć trochę łatwiej niż wczoraj?”,
- „Jeden mały krok, który dziś nam się udał, to…”.
Taka perspektywa nie usuwa trudności, ale daje więcej siły, by konsekwentnie wracać do strategii wspierających komunikację.
Szukanie wsparcia, a nie tylko porad
Instrukcje i zalecenia są potrzebne, ale same nie wystarczą. Rodzic też potrzebuje być wysłuchany – ze swoim zmęczeniem, złością czy bezradnością.
Źródłem realnego wsparcia mogą być:
- grupy rodziców dzieci w spektrum – na żywo lub online,
- rozmowa z psychologiem znającym temat ASD,
- krótkie, regularne konsultacje z logopedą lub terapeutą komunikacji.
Im bardziej zaopiekowany jest dorosły, tym łatwiej mu być cierpliwym przewodnikiem w świecie gestów, słów i obrazków dla swojego dziecka.
Małe kroki, które robią dużą różnicę
Wybór jednego priorytetu na początek
Zamiast próbować wprowadzić naraz plan dnia, zestaw obrazków, nowe gesty i zasady reagowania na trudne zachowania, lepiej wybrać jeden obszar. Na przykład:
- „Przez najbliższe dwa tygodnie ćwiczymy proszenie ‘jeszcze’ przy jednej ulubionej zabawie”,
- „Codziennie wieczorem używamy obrazkowego planu kąpieli i spania”,
- „Za każdym razem, gdy jest zbyt głośno, pokazuję dziecku gest ‘ciszej’ i prowadzę je w spokojniejsze miejsce”.
Kiedy ten element stanie się w miarę naturalny, można dodać kolejny. W ten sposób komunikacja rozwija się stopniowo, ale stabilnie.
Dostrzeganie i wzmacnianie prób komunikacji
Dziecko rzadko od razu „mówi ładnie”. Najpierw pojawiają się nieśmiałe, niepełne próby – spojrzenie, ruch ręką, pojedyncza sylaba. Jeśli dorosły je „czyta” i reaguje, wysyła wyraźny komunikat: „to działa, rób tak częściej”.
Można przyjąć zasadę:
- reaguję na każdą próbę – nawet jeśli jest daleka od ideału,
- nazywam tę próbę („Powiedziałeś ‘pi’. Chcesz pić. Super, mówisz do mnie”),
- od razu daję efekt – napój, kontynuację zabawy, przerwę od hałasu.
W taki sposób nawet bardzo małe sygnały stopniowo zamieniają się w bardziej czytelne gesty, słowa i zdania.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak rozpoznać, że moje dziecko z ASD ma trudności w komunikacji?
U dzieci w spektrum autyzmu trudności komunikacyjne mogą wyglądać bardzo różnie. Często pojawia się opóźniony rozwój mowy, echolalia (powtarzanie zasłyszanych słów i dialogów z bajek), mówienie „obok tematu” lub brak dialogu – dziecko mówi dużo, ale jakby do siebie.
Inne sygnały to: mało gestów (np. brak wskazywania palcem), ograniczony kontakt wzrokowy, kłopot z naprzemiennością w rozmowie („raz ty, raz ja”), dosłowne rozumienie żartów czy metafor. Zdarza się też, że dziecko nie używa mowy, ale komunikuje się w inny sposób: ciągnie za rękę, krzyczy, wkłada ręce na uszy, ucieka – to również forma komunikatu.
Jak mogę wspierać dziecko z ASD, jeśli w ogóle nie mówi?
W pierwszej kolejności warto przyjąć, że brak mowy to nie brak chęci komunikowania się, ale inny sposób funkcjonowania. Obserwuj, jak dziecko już „mówi” bez słów: czy przynosi przedmiot, gdy czegoś chce, ciągnie za rękę, płacze, gdy ma dość, wkłada ręce na uszy, gdy jest przeciążone.
Te zachowania możesz stopniowo porządkować, wprowadzając proste gesty, obrazki (np. PECS, plansze obrazkowe) lub pojedyncze słowa. Zamiast tylko zatrzymywać zachowanie (np. krzyk), nazwij je i pokaż dziecku łatwiejszy sposób proszenia: obrazek „chcę”, gest „koniec”, „jeszcze”. To nadal pełnoprawna komunikacja, nawet jeśli jeszcze bez zdań.
Jak mówić do dziecka z autyzmem, żeby lepiej rozumiało?
Dzieci z ASD zazwyczaj lepiej reagują na krótkie, bardzo jasne komunikaty. Zamiast długich, zawiłych zdań wybieraj proste polecenia typu: „Koniec bajki. Idziemy jeść”, „Weź kubek”, „Chodź do łazienki”. Na początku ogranicz komunikaty do 2–5 słów i, jeśli trzeba, powtórz je w takiej samej formie i tonie.
Pomaga łączenie słów z gestem lub obrazkiem – dziecko ma wtedy dwa „kanały” informacji. Dbaj też o spokojny, przewidywalny ton głosu i dawaj dziecku 5–10 sekund na reakcję, zanim powtórzysz prośbę lub zaczniesz naprowadzać.
Jakie proste ćwiczenia komunikacji mogę robić z dzieckiem z ASD w domu?
Najważniejsze są krótkie, codzienne sytuacje. Dobre „ćwiczenia” to m.in.:
- zabawy naprzemienne „raz ty, raz ja” (turlanie piłki, układanie klocków po jednym),
- zachęcanie do wskazywania palcem lub obrazkiem tego, czego dziecko chce (picie, zabawka, tablet),
- nazywanie zachowań: „chcesz jeszcze”, „koniec”, „nie chcesz”, gdy dziecko krzyczy lub ucieka,
- używanie prostych planów obrazkowych „najpierw – potem” (np. „najpierw mycie rąk – potem bajka”).
Kluczowe jest powtarzanie tych samych prostych form w podobnych sytuacjach, zamiast przypadkowych, jednorazowych „ćwiczeń przy stole”.
Jak ustalać realistyczne cele komunikacyjne dla dziecka z autyzmem?
Zamiast ogólnego celu „żeby zaczął normalnie mówić”, lepiej wybrać małe, konkretne kroki. Przykładowe cele to: „zacznie częściej wskazywać to, czego potrzebuje, zamiast krzyczeć”, „zamiast ciągnąć za rękę, użyje jednego obrazka”, „nauczy się czekać chwilę na swoją kolej w zabawie”.
Takie cele da się łatwo obserwować i świętować drobne sukcesy. Każdy nowy gest, spojrzenie, obrazek czy słowo jest realnym postępem w komunikacji i dobrą podstawą do kolejnego kroku.
Kiedy i po co iść z dzieckiem z ASD do logopedy?
Warto zgłosić się do logopedy jak najwcześniej, jeśli widzisz wyraźne trudności w komunikacji: brak gaworzenia lub gestów u malucha, brak słów po 2. roku życia, echolalia bez prób własnych zdań, duża frustracja przy próbach porozumienia się. Ważna jest też sytuacja, gdy dziecko „mówi dużo”, ale nie potrafi rozmawiać z innymi ani odpowiadać na pytania.
Logopeda (najlepiej z doświadczeniem w pracy z ASD) pomoże dobrać odpowiedni sposób komunikacji – od gestów i obrazków po rozwijanie mowy werbalnej – oraz podpowie, jakich słów, gestów i strategii używać w domu, by wszyscy mówili do dziecka w podobny, przewidywalny sposób.
Jak współpracować z terapeutami, żeby lepiej wspierać komunikację dziecka z ASD?
Zamiast ogólnych stwierdzeń typu „on nie mówi”, przekazuj terapeucie konkretne informacje: jak dziecko prosi o ulubione rzeczy w domu, w jakich sytuacjach najczęściej wybucha, jakie ma zainteresowania, jakich gestów lub słów używa najczęściej. Dzięki temu terapia będzie lepiej dopasowana do codzienności dziecka.
Poproś terapeutę o listę priorytetowych słów, gestów lub obrazków do wzmacniania w domu. Jeśli w gabinecie dziecko uczy się np. „chcę”, „koniec”, „jeszcze”, staraj się używać tych samych form w podobnych sytuacjach w domu – spójność między domem a terapią przyspiesza postępy.
Najbardziej praktyczne wnioski
- Trudności komunikacyjne u dzieci z ASD wynikają z innego funkcjonowania mózgu, a nie z braku chęci, więc zmiana perspektywy rodzica redukuje napięcie i ułatwia wsparcie.
- Dzieci ze spektrum autyzmu mogą mieć bardzo różne profile komunikacji (opóźnioną mowę, echolalię, problemy z dialogiem, komunikację niewerbalną), dlatego strategie trzeba dobierać indywidualnie.
- Realistyczne, małe cele (np. użycie gestu, obrazka, prostego słowa zamiast krzyku) pozwalają dostrzegać postęp i stopniowo rozwijać komunikację dziecka.
- Rodzic powinien traktować wszystkie zachowania dziecka (ruch, ton głosu, unikanie kontaktu, krzyk) jako formę komunikatu i na tej podstawie uczyć prostszych, bardziej uporządkowanych sposobów porozumiewania się.
- Systematyczna obserwacja sytuacji, w których pojawia się frustracja lub agresja, pomaga zrozumieć, czego dziecko chce zakomunikować i jakie słowa, gesty lub obrazki warto wprowadzić w pierwszej kolejności.
- Planowanie i uprzedzanie zmian (np. za pomocą obrazków „koniec”, prostych planów dnia) zmniejsza lęk i wybuchy emocji, bo dziecko lepiej rozumie, co się zaraz wydarzy.
- Wymiana konkretnych informacji między rodzicem a terapeutami (jak dziecko prosi, reaguje na zmiany, czego potrzebuje) umożliwia spójne strategie komunikacyjne w domu i na terapii.






