Dlaczego sposób chwalenia dziecka ma takie znaczenie
Pochwała jako „paliwo” dla pewności siebie
Słowa dorosłych są dla dziecka jak lustro – z nich czerpie informacje o tym, kim jest i ile jest warte. Pochwała może stać się paliwem dla zdrowej pewności siebie, ale może też ją podcinać, jeśli jest powierzchowna, przesadzona albo warunkowa. Chodzi więc nie tylko o to, czy chwalić dziecko, ale jak to robić, żeby wzmacniać jego wewnętrzną siłę, a nie uzależnienie od cudzej opinii.
Małe dzieci naturalnie wierzą w swoje możliwości. Dopiero z biegiem czasu, pod wpływem ocen, porównań i krytyki, zaczynają się wycofywać. Mądre chwalenie pomaga zachować tę naturalną odwagę próbowania, nawet wtedy, gdy pojawiają się błędy i niepowodzenia. Rodzic, który świadomie chwali dziecko, krok po kroku buduje w nim przekonanie: „Jestem wartościowy, nawet gdy mi nie wychodzi”.
Pochwała jest także silnym komunikatem o tym, co w naszej rodzinie jest ważne. Jeśli doceniamy jedynie piątki, medale i sukcesy, dziecko szybko uczy się, że jego wartość zależy wyłącznie od wyników. Jeżeli za to zauważamy wysiłek, wytrwałość, odwagę i uczciwość – właśnie te cechy zaczynają być dla niego fundamentem pewności siebie.
Różnica między chwilowym „hajem” a trwałą pewnością siebie
Każda pochwała daje krótki zastrzyk przyjemnych emocji – to normalne. Pewność siebie nie polega jednak na tym, żeby wciąż polować na kolejne zachwyty otoczenia. Chodzi o głębsze przekonanie: „Mam wpływ, potrafię się uczyć, jestem ważny”. Tego nie zbuduje samo „Super, brawo!”, wypowiedziane od niechcenia przy każdym drobiazgu.
Dziecko karmione głównie ogólnymi komplementami szybko przyzwyczaja się do tego, że musi robić coś „godnego oklasków”. W efekcie może:
- bać się trudniejszych zadań („A co, jeśli mi nie wyjdzie i nie usłyszę pochwały?”),
- ukrywać błędy i porażki,
- unikać wszystkiego, w czym nie czuje się najlepsze,
- odczuwać presję, że musi ciągle „dowozić” sukces.
Z kolei dobrze ukierunkowane chwalenie wspiera odwagę mierzenia się z trudnościami, bo dziecko uczy się, że liczy się nie tylko efekt, ale też droga: zaangażowanie, szukanie rozwiązań, proszenie o pomoc, wytrwanie do końca.
Co daje dziecku mądrze udzielona pochwała
Kiedy rodzic umie chwalić dziecko tak, żeby budować pewność siebie, widać to w codziennych zachowaniach. Długofalowo takie dziecko częściej:
- podejmuje próby, nawet jeśli coś wydaje się trudne,
- nie rozpada się emocjonalnie po pierwszej porażce, tylko szuka rozwiązań,
- potrafi przyjąć konstruktywną informację zwrotną,
- czuje, że jest ważne nie tylko wtedy, gdy ma sukcesy,
- umie cieszyć się z wysiłku, a nie wyłącznie z wyniku.
Zdrowa pewność siebie to nie przekonanie „jestem najlepszy”, lecz raczej: „Mogę próbować, mam prawo do błędów, uczę się i rozwijam”. Każda twoja reakcja – także pochwała – może ten wewnętrzny głos dziecka wzmacniać albo osłabiać.

Typowe błędy w chwalenia dziecka, które podkopują pewność siebie
Przesadne i puste komplementy
„Jesteś genialny!”, „Najlepszy na świecie!”, „Rysujesz jak Picasso!” – brzmi miło, ale przesadzone i puste komplementy niosą kilka problemów. Po pierwsze, dziecko dość szybko wyczuwa, kiedy słowa nie mają pokrycia w rzeczywistości. Wtedy traci zaufanie do dorosłego lub zaczyna wątpić we własne odczucia: „Skoro mama mówi, że to genialne, a ja widzę, że inni rysują lepiej, to chyba moja ocena jest nieważna”.
Po drugie, takie pochwały są bardzo ogólne. Dziecko nie dostaje informacji, co konkretnie zrobiło dobrze i czego ma robić więcej. Zamiast tego dostaje łatkę: „genialny”, „wyjątkowy”, „najlepszy”. Łatki są kruche: wystarczy jedno niepowodzenie, żeby zaczęło się bać ich utraty.
Lepsze są pochwały, które odnoszą się do konkretnego działania, np.: „Widzę, że narysowałeś dużo detali na tej rakiecie, to wymagało cierpliwości” zamiast „Ale jesteś artystą!”. Dzięki temu dziecko zaczyna łączyć swoje zachowania (cierpliwość, ćwiczenie, skupienie) z efektem, a nie swoją wartość z pojedynczym obrazkiem.
Chwalenie tylko za wynik, a nie za wysiłek
Kiedy doceniamy dziecko głównie za efekt – ocenę, medal, wygraną – łatwo wciągamy je w pułapkę: „Jestem coś wart tylko wtedy, gdy wygrywam”. Taki przekaz wbrew pozorom osłabia pewność siebie. Dziecko nie buduje przekonania „potrafię się rozwijać”, lecz „muszę być najlepszy, inaczej się nie liczę”.
Skutki są widoczne bardzo szybko. Dzieci chwalone tylko za wyniki mogą:
- unikać nowych wyzwań, żeby nie ryzykować porażki,
- wybierać tylko to, co łatwe, gdzie „z góry” mają szansę na sukces,
- kłamać lub ukrywać gorsze oceny, by nie stracić pochwał,
- porównywać się obsesyjnie z innymi.
Tymczasem chwalenie wysiłku kieruje uwagę dziecka na to, na co ma wpływ: na próbowanie, ćwiczenie, upór. Zamiast „Super, piątka z matematyki!”, znacznie mocniej buduje pewność siebie zdanie: „Widzę, że regularnie rozwiązywałeś zadania, dlatego było ci dziś łatwiej napisać sprawdzian”.
Porównywanie z innymi i „rankingowa” pochwała
„Ty to jesteś zdolny, nie to co brat”, „Jesteś najlepsza w klasie”, „Życzę sobie, żeby inne dzieci brały z ciebie przykład” – takie komunikaty często padają w dobrej wierze. W praktyce jednak wpychają dziecko w życie pod ciągłą presją porównań. Dziś jest „najlepsze”, jutro przyjdzie ktoś lepszy. Gdzie wtedy ulokuje swoją wartość?
Porównywanie rodzeństwa albo dzieci w klasie rodzi dodatkowe napięcia: rywalizację zamiast współpracy, zazdrość, ukrywanie porażek. Dziecko słyszące, że jest „lepsze” od innych, zaczyna czuć, że ma coś do stracenia. Z kolei to „gorsze” traci wiarę, że w ogóle ma szansę na pochwałę.
Zamiast porównywać dziecko z kimkolwiek, odnoś pochwałę do niego samego: „Pamiętasz, jak rok temu bałeś się wchodzić do basenu, a dziś zanurzyłeś głowę? To duży krok naprzód”. W takim komunikacie nie ma miejsca na ranking – jest za to miejsce na rozwój.
Warunkowanie miłości i akceptacji pochwałami
Jednym z najgroźniejszych błędów jest chwalenie w taki sposób, że dziecko zaczyna łączyć pochwałę z miłością. Sformułowania typu: „Jestem z ciebie dumny, kiedy dostajesz piątki” czy „Kocham cię, gdy jesteś grzeczna” brzmią niewinnie, ale w dziecku rodzi się przekonanie, że na miłość trzeba zasłużyć.
Skutkiem może być dorosły człowiek, który całe życie stara się „zasłużyć” na uznanie szefa, partnera, znajomych – kosztem siebie. Zdrowa pochwała nie jest nagrodą za bycie „idealnym”, lecz odzwierciedleniem tego, co dostrzegasz tu i teraz. Miłość i poczucie, że „jestem ważny, nawet gdy zawalam”, muszą pozostać niezależne od tego, czy dziecko spełnia twoje oczekiwania.
Zamiast: „Jestem z ciebie dumny tylko wtedy, gdy…”, użyj: „Jestem z ciebie dumny, że się nie poddałeś, choć to było trudne. Kocham cię także wtedy, kiedy ci nie wychodzi”. To nie znaczy, że każda decyzja dziecka jest w porządku – ale jego wartość jako osoby nie podlega dyskusji.
Na czym polega konstruktywna pochwała budująca pewność siebie
Skupienie na wysiłku, strategii i procesie
Klucz do chwalenia dziecka w sposób wzmacniający to przeniesienie uwagi z „jaki jesteś” na „co robisz i jak do tego doszedłeś”. Zamiast na stałych cechach (mądry, zdolny), lepiej koncentrować się na wysiłku, strategii i procesie uczenia:
- wysiłek – „Długo nad tym siedziałeś, mimo że się denerwowałeś”,
- strategia – „Wpadłeś na to, żeby najpierw zrobić najtrudniejsze zadanie”,
- proces – „Z każdą kolejną próbą wychodziło ci coraz lepiej”.
Takie zdania budują w dziecku przekonanie, że rozwój jest w jego rękach. Zaczyna dostrzegać związek: „Kiedy próbuję różne sposoby, uczę się i jest większa szansa, że się uda”. To fundament tzw. nastawienia na rozwój, które mocno sprzyja pewności siebie opartej na realnych kompetencjach, a nie na przypadkowych sukcesach.
Konkretny opis zamiast oceny
Zamiast od razu oceniać („To jest piękne”, „Świetna robota”), dużo lepiej opisać to, co widzisz. Taka opisowa pochwała pomaga dziecku widzieć swoją pracę oczami dorosłego, a nie tylko przyklejoną ocenę.
Przykłady:
- zamiast: „Świetny rysunek!” – „Narysowałeś na tym obrazku dużo szczegółów: maleńkie drzewa, fale na wodzie, chmury. To wymagało skupienia”,
- zamiast: „Jesteś grzeczny” – „Kiedy młodsza siostra płakała, przyniosłeś jej pluszaka i przytuliłeś ją. To było bardzo empatyczne”,
- zamiast: „Super piątka!” – „Zauważyłam, że w ostatnich tygodniach odrabiałeś lekcje od razu po obiedzie. Wygląda na to, że ta regularność pomogła ci dobrze napisać sprawdzian”.
Opisowa pochwała jest bardziej wiarygodna. Dziecko dostaje konkret: co zrobiło, jak to wygląda z twojej perspektywy, jakie to miało znaczenie. Nie musi wierzyć „na słowo”, widzi fakty.
Odwołanie do wartości, które chcesz wzmacniać
Pochwała to narzędzie wychowawcze. Pokazuje, jakie wartości są w waszej rodzinie istotne. Jeśli chcesz budować w dziecku pewność siebie, a nie tylko ambicję, skupiaj pochwały na takich postawach, jak:
- odwaga próbowania nowego,
- wytrwałość przy trudnościach,
- uczciwość, także przy błędach,
- empatia i gotowość do pomocy,
- samodzielność w podejmowaniu decyzji.
Przykładowe zdania:
- „Podoba mi się, że spróbowałeś nowej potrawy, mimo że się jej trochę obawiałeś. To odwaga.”
- „Kiedy przyznałeś się, że zapomniałeś o zadaniu, pokazałeś, że szanujesz prawdę, nawet jeśli to niewygodne.”
- „Sam zdecydowałeś, że chcesz dokończyć budowlę z klocków przed bajką – widać, że umiesz wybierać, co dla ciebie ważne.”
Takie komunikaty dają dziecku sygnał: ważniejsze od bycia „najlepszym” jest to, jakim jesteś człowiekiem. Taka podstawa sprzyja stabilnej, wewnętrznej pewności siebie.
Autentyczność i spójność z zachowaniem rodzica
Dzieci mają doskonały radar na fałsz. Jeśli chwalisz „na siłę”, tylko po to, by poprawić dziecku nastrój albo „bo tak trzeba”, prędzej czy później to wyczuje. Pochwała działa, gdy jest szczera i spójna z tym, jak na co dzień reagujesz.
Jeżeli mówisz: „Dla mnie najważniejszy jest wysiłek”, a przy ocenach w dzienniku wybuchasz złością, kiedy nie są wysokie – dziecko zaczyna ufać twoim reakcjom, nie słowom. Dlatego:
- chwal tylko to, co naprawdę widzisz i co jest dla ciebie autentyczne,
- unikaj chwalenia „z automatu” – dziecko szybko się uodparnia,
- reakcje na porażki niech będą spójne z tym, co chwalisz („liczy się wysiłek”, „ważne, że próbowałeś”).
Docenianie emocji dziecka zamiast ich oceniania
Pochwała często skupia się na tym, co zewnętrzne: wynik, zachowanie, efekt pracy. Tymczasem dla pewności siebie kluczowe jest też to, jak dziecko przeżywa swoje emocje. Jeżeli uczysz je, że ma prawo się bać, złościć czy wstydzić, i potrafisz to docenić, budujesz w nim przekonanie: „jestem w porządku, nawet kiedy odczuwam trudne rzeczy”.
Zamiast reagować: „Nie ma się czego bać, nie przesadzaj”, możesz powiedzieć: „Widzę, że było ci bardzo trudno tam wejść, a jednak spróbowałeś. To duża odwaga, zmierzyć się ze strachem”. W takiej reakcji nie chodzi o to, czy lęk był „racjonalny”, tylko że dziecko podjęło wysiłek pomimo emocji.
Kilka przykładów komunikatów, które łączą pochwałę z uznaniem emocji:
- „Złościłeś się, że przegrałeś, a mimo to podałeś koledze rękę. To bardzo dojrzałe.”
- „Widzę, że było ci wstyd po tej sytuacji, a jednak przeprosiłeś. To wymagało odwagi.”
- „Bałaś się zapytać pani, ale podeszłaś i spróbowałaś. To jest właśnie odwaga krok po kroku.”
Takie zdania uczą dziecko, że emocje nie są przeciwnikiem. Może je mieć, może o nich mówić, a ty nadal jesteś po jego stronie. To bardzo mocno wspiera zdrową samoocenę.
Chwalenie przy porażce – jak nie odbierać dziecku lekcji
Gdy dziecku coś nie wyjdzie, rodzic często chce „uratować sytuację” i zasypuje je pochwałami: „I tak jestem z ciebie dumny!”, „Dla mnie i tak jesteś najlepsza!”. Taki odruch bywa zrozumiały, ale może unieważniać to, co dziecko realnie przeżywa. Słyszy: „Nie wolno mi się rozczarować” albo „Muszę udawać, że jest okej”.
Zamiast zagłuszać porażkę, lepiej ją uznać i jednocześnie docenić wysiłek. Możesz powiedzieć:
- „Widzę, jak bardzo ci zależało, i rozumiem, że jesteś rozczarowany. Podoba mi się, że mimo stresu dokończyłeś występ.”
- „Nie wyszło tak, jak chciałaś. To trudne. A jednocześnie widzę, że dobrze się przygotowałaś – to na pewno zaprocentuje następnym razem.”
Dzięki takiej reakcji dziecko dostaje dwa ważne komunikaty: ma prawo do porażki i emocji, a jednocześnie jest w nim coś stałego, na czym może się oprzeć (wytrwałość, zaangażowanie, odwaga wystąpienia).
Jak chwalić, żeby nie wprowadzać nadmiernej presji
Nawet dobrze intencjonowana pochwała potrafi zamienić się w ciężar, gdy dziecko zaczyna się bać, że „następnym razem nie dowiezie poziomu”. Dzieje się tak głównie wtedy, gdy w komunikatach często pojawia się słowo „zawsze”:
- „Ty zawsze tak pięknie rysujesz”
- „Na ciebie to zawsze można liczyć”
- „Ty nigdy mnie nie zawodzisz”
Pod tymi zdaniami kryje się ukryte oczekiwanie: „bądź taki ciągle”. Dziecko zaczyna się bać, że kiedyś tego nie spełni i wtedy przestanie zasługiwać na uznanie.
Zamiast tego mów o tu i teraz:
- „Dziś naprawdę włożyłeś dużo serca w ten rysunek.”
- „W tej sytuacji bardzo mi pomogłeś, kiedy zająłeś się młodszym bratem.”
- „Przy tym sprawdzianie świetnie pokazałeś, ile umiesz.”
Takie zdania są lżejsze – doceniają konkretną sytuację, nie tworząc etykiety, którą dziecko musi „utrzymać za wszelką cenę”.
Pochwała w obecności innych – jak nie zawstydzać dziecka
Dla części dzieci komplement publiczny jest przyjemny, ale dla wielu bywa źródłem wstydu i napięcia. Gdy na rodzinnej imprezie ktoś mówi głośno: „Zobaczcie, jaki on jest grzeczny, czemu wy nie możecie być tacy?”, dziecko może chcieć zapaść się pod ziemię – nawet jeśli słowa są „pozytywne”.
Jeśli chcesz pochwalić dziecko przy innych:
- sprawdź jego reakcję – jeśli odwraca wzrok, kurczy się, zmień ton na spokojniejszy lub przenieś rozmowę na później,
- nie stawiaj go na piedestale kosztem innych („ty jesteś naj…”),
- mów o faktach, nie o „idealnym” obrazie („Przed obiadem sam posprzątał swoje rzeczy” zamiast „On to zawsze jest taki idealny”).
Często najsilniej budują pewność siebie ciche, kameralne pochwały, szepnięte w samochodzie, przy kolacji albo przed snem: „Bardzo doceniam to, jak dziś poradziłeś sobie z tą sytuacją”.
Kiedy lepiej powstrzymać się od pochwały
Nie każda sytuacja wymaga pozytywnego komentarza. Czasem to, co najbardziej wzmacnia dziecko, to uważna obecność bez oceny. Dziecko rysuje, buduje, czyta – a ty po prostu jesteś obok, patrzysz, interesujesz się:
- „Widzę, że coś konstruujesz. Opowiesz mi, co to będzie?”
- „Widzę, że bardzo cię wciągnęła ta książka.”
Gdy każde działanie spotyka się z „Super!”, dziecko może zacząć pracować dla reakcji dorosłego, a nie z własnej ciekawości. Zostawianie przestrzeni, w której nie pojawia się ocena (pozytywna ani negatywna), pomaga rozwijać wewnętrzną motywację.
Bywają też momenty, kiedy dziecko jest bardzo wzburzone – płacze, krzyczy, rzuca rzeczami. W takiej chwili pochwała typu: „Ale ładnie przestałeś płakać” zaraz po tym, jak łzy ustają, może zabrzmieć jak nagroda za stłumienie emocji. Dużo sensowniejsze jest wtedy:
- „Widzę, że to było dla ciebie bardzo trudne.”
- „Daj znać, jak będziesz gotów powiedzieć mi, co się stało. Jestem tu.”
Dopiero kiedy emocje opadną, można nazwać i docenić konkretne zachowanie: „Kiedy się uspokoiłeś, spróbowałeś jeszcze raz porozmawiać z bratem. To było ważne.”
Równowaga między pochwałą a konstruktywną informacją zwrotną
Budowanie pewności siebie nie oznacza, że wszystko, co robi dziecko, masz chwalić. Potrzebuje ono także jasnej, spokojnej informacji zwrotnej, która pokazuje, co można zrobić inaczej. Różnica między krytyką a konstruktywną informacją polega na tym, że nie uderzasz w wartość dziecka jako osoby.
Zamiast: „Jesteś nieuważny, znowu wylałeś sok”, możesz powiedzieć: „Sok się wylał. Następnym razem odsuń proszę kubek od brzegu stołu. Widzę, że już zaczynasz to wycierać – to odpowiedzialne.” W jednym zdaniu łączysz:
- opis faktów,
- propozycję, co zrobić inaczej,
- pochwałę za wzięcie odpowiedzialności.
Takie komunikaty uczą: „mogę popełnić błąd i go naprawić”. Zamiast „Jak coś schrzanię, jestem beznadziejny”, powoli pojawia się myśl: „Jak coś schrzanię, mogę spróbować to poprawić”.
Jak dostosować pochwały do wieku dziecka
Inaczej brzmią wspierające słowa w kierunku trzylatka, a inaczej wobec nastolatka. Treść może być podobna, ale język i forma będą się zmieniać.
Dla małego dziecka liczą się głównie konkret i emocja:
- „Sam założyłeś skarpetki! Ciężko pracowałeś, żeby się tego nauczyć.”
- „Ustawiłaś misie w rządku, każdy ma swoje miejsce. Ale to zorganizowałaś.”
Starsze dzieci i nastolatki potrzebują więcej partnerskiego tonu i uznania ich autonomii:
- „Podoba mi się, jak to przemyślałeś – najpierw sprawdziłeś informacje w kilku źródłach, a dopiero potem podjąłeś decyzję.”
- „Widzę, że sam ogarniasz swoje obowiązki domowe bez przypominania. To spora odpowiedzialność.”
U nastolatków szczególnie ważne jest, by nie „zagłaskać” pochwałą wszystkiego. Czasem jeden, konkretny, spokojny komentarz znaczy więcej niż długie przemowy: „Zauważyłem, że nie odpuściłeś, choć ci nie szło. To robi wrażenie.”
Chwalenie dziecka o wysokiej i niskiej pewności siebie – różne potrzeby
Dwoje dzieci może otrzymywać podobne pochwały, a reagować zupełnie inaczej. Dziecko, które ma już wysoką pewność siebie, może przyjmować komplementy z radością, ale nie uzależnia od nich swojego poczucia wartości. Z kolei dziecko niepewne siebie bywa nieufne wobec pochwał lub wręcz ich łaknie, bo „tylko wtedy czuje się coś warte”.
Przy dziecku niepewnym:
- stawiaj na krótkie, konkretne komunikaty, bez przesady („Zadałeś dziś pytanie na lekcji. To był ważny krok”),
- pokazuj małe postępy („Tydzień temu w ogóle nie chciałeś spróbować, dziś podszedłeś bliżej”),
- unikaj ironi i żartów z własnych sukcesów dziecka („No, wreszcie coś ci wyszło”).
Przy dziecku bardzo pewnym siebie, czasem wręcz dominującym, pochwała może wspierać pokorę i empatię:
- „Zauważyłam, że dałeś koledze dojść do słowa, chociaż dużo wiesz na ten temat. To pokazuje szacunek.”
- „Dobrze, że pomyślałaś, żeby zapytać innych, co o tym sądzą, zanim podjęliście decyzję.”
W obu przypadkach celem jest to samo: pomóc dziecku oprzeć poczucie własnej wartości nie na byciu „lepszym od innych”, lecz na realnych umiejętnościach, wartościach i gotowości do rozwoju.
Jak wplatać pochwały w codzienność, zamiast „robić z nich wydarzenie”
Pewność siebie dziecka buduje się nie podczas odświętnych rozmów, ale w drobnych, codziennych sytuacjach: przy śniadaniu, w drodze do przedszkola, podczas odrabiania lekcji, przy myciu zębów. Chodzi o to, by pochwała była naturalnym elementem kontaktu, a nie specjalnym „wykonem”.
Kilka prostych sposobów:
- Wybierz jeden konkretny moment w ciągu dnia, kiedy świadomie chcesz coś nazwać i docenić (np. poranek, wieczór).
- Zamiast długich wywodów używaj jednego zdania: „Dzięki, że sam wyniosłeś talerz. To pomocne.”
- Zadawaj pytania, które pomagają dziecku samo siebie pochwalić: „Co dziś zrobiłeś takiego, z czego jesteś zadowolony?”.
Jak reagować, gdy dziecko odrzuca pochwały
Niektóre dzieci na słowa uznania reagują: „Nie, wcale nie”, „Przestań”, „To nic takiego”. Czasem się rumienią, czasem żartem zbijają komplement. Nie oznacza to, że pochwały są zbędne – raczej że są dla nich trudne do przyjęcia.
Może za tym stać lęk przed oceną („Jak teraz powiedzieli, że dobrze, to następnym razem muszę być jeszcze lepszy”), wcześniejsze doświadczenia wyśmiewania („No tak, ty to jesteś gwiazda”) albo po prostu temperament. Zmuszanie: „Przyjmij wreszcie tę pochwałę” zwykle tylko zwiększa napięcie.
Pomaga łagodniejsze podejście:
- komentowanie faktów zamiast etykiet („Napisałeś trzy strony opowiadania, wczoraj była jedna”),
- uznanie samej trudności przyjmowania pochwał („Widzę, że ci trudno o tym słuchać. I tak chciałam, żebyś wiedział, że to zauważyłam”),
- normalizowanie: „Nie musisz nic mówić. Ja po prostu chcę, żebyś wiedział, jak to widzę”.
Z czasem dziecko może zacząć przyjmować takie komunikaty spokojniej, bo nie czuje presji, że ma jakoś „zareagować poprawnie”.
Pochwała a porównania z rodzeństwem
Jedno z najczęstszych potknięć dorosłych to chwalenie dziecka kosztem innego. Nawet jeśli drugie dziecko nie stoi obok, zdania w stylu: „Ty to przynajmniej się przykładasz, nie to co twoja siostra” zostają w głowie obojga.
Takie komunikaty wysyłają dwa trudne przekazy naraz:
- do chwalonego: „Jesteś wartościowy, gdy wypadasz lepiej od innych”,
- do porównanego negatywnie: „Twoje rodzeństwo jest punktem odniesienia, do którego nie dorastasz”.
Zamiast porównywać, można nazwać indywidualny wkład każdego dziecka. W praktyce oznacza to dwie osobne pochwały, każdą osadzoną w konkretnej sytuacji:
- „Ty przygotowałeś talerze, a ty sztućce – razem sprawnie ogarnęliście stół.”
- „Widzę, że ty szybciej kończysz zadania, a ty dłużej nad nimi siedzisz, ale bardzo się skupiasz. To dwa różne style, oba potrzebne.”
Poczucie, że „mogę być sobą, nie muszę być kopią brata czy siostry”, znacząco wzmacnia wewnętrzne poczucie wartości.
Język ciała i ton głosu – niewidzialna część pochwały
Te same słowa mogą budować albo podcinać skrzydła, zależnie od tego, jak są wypowiedziane. Dzieci bardzo mocno „czytają” mowę ciała: wzrok, mimikę, tempo mówienia.
Kilka drobnych elementów robi wielką różnicę:
- kontakt wzrokowy na chwilę, zamiast pochwały rzuconej zza ekranu telefonu,
- spokojny, ciepły ton – bez przesadnego entuzjazmu, który brzmi sztucznie,
- odwrócenie się w stronę dziecka ciałem („jestem naprawdę tu, z tobą”).
Zdanie: „Fajnie to zrobiłeś” powiedziane w biegu, na jednym oddechu, może przelecieć obok. Wypowiedziane wolniej, z chwilą zatrzymania się i spojrzeniem w oczy, staje się realnym doświadczeniem bycia zauważonym.
Jak chwalić przy trudnościach w nauce lub sporcie
Kiedy dziecko ma w jakiejś dziedzinie pod górkę – ma słabsze stopnie, wolniej czyta, gorzej radzi sobie w sporcie – tym bardziej potrzebuje pochwał, które nie zaprzeczają rzeczywistości, tylko pomagają ją udźwignąć.
Zamiast udawać, że wszystko jest świetnie („No co ty, wcale nie jest źle”), lepiej nazwać wysiłek i małe kroki:
- „Zrobienie połowy zadań to więcej niż wczoraj. Widzę, że próbujesz.”
- „Dziś na treningu dwa razy podszedłeś do ćwiczenia, którego się bałeś. To odwaga.”
Tego typu komunikaty pomagają przesunąć uwagę z efektu („piątka”, „wygrany mecz”) na proces: „uczę się, próbuję, szukam sposobów”. Dziecko powoli buduje przekonanie: „Nawet jeśli nie jestem najlepszy, mogę się rozwijać”.
Jeśli pojawia się porażka – niezdany test, przegrany mecz – pochwała nie polega na udawaniu, że nic się nie stało. Bardziej na tym, by dostrzec to, co pozostaje mimo niepowodzenia:
- „Przegrałeś, ale zostałeś do końca i kibicowałeś drużynie. To pokazuje, że potrafisz być częścią zespołu.”
- „Ten sprawdzian ci nie wyszedł. A jednak poszedłeś do nauczycielki zapytać, co możesz poprawić. To ważny krok.”
Pochwała a presja osiągnięć
Jeśli większość pochwał skupia się na wynikach („piątki”, medale, nagrody), dziecko może wyciągnąć wniosek: „jestem wartościowy, gdy mam sukces”. Gdy sukcesu brakuje, pojawia się lęk i unikanie wyzwań.
Aby temu przeciwdziałać, można od czasu do czasu świadomie docenić to, co nie jest mierzalnym osiągnięciem:
- „Podoba mi się, że nie śmiejesz się z innych, kiedy im nie wychodzi.”
- „Widziałam, że dziś odmówiłeś, kiedy koledzy namawiali cię do czegoś, czego nie chciałeś. To wymagało odwagi.”
Taki rodzaj pochwały buduje tożsamość opartą na wartościach i charakterze, a nie tylko na wynikach. Dziecko zaczyna myśleć o sobie w kategoriach: „Jestem kimś, kto się stara być uczciwy / lojalny / pomocny”, nie tylko: „Jestem dobry z matmy”.
Jak wykorzystywać pytania zamiast gotowych pochwał
Zamiast zawsze mówić dziecku, co widzisz, można czasem zadać pytanie, które pomaga mu samoemu zauważyć swoje mocne strony. To inny, bardzo wzmacniający rodzaj „pochwały”.
Pomocne są na przykład takie pytania:
- „Z czego dziś jesteś z siebie zadowolony?”
- „Co twoim zdaniem zrobiłaś dobrze w tym projekcie?”
- „Który moment był dla ciebie najtrudniejszy i jak sobie wtedy poradziłeś?”
Po odpowiedzi warto krótko „przybić pieczątkę” swoim spojrzeniem: „Też to widzę. Faktycznie, kiedy się zestresowałeś, wziąłeś kilka głębokich oddechów i dokończyłeś czytanie na głos”. W ten sposób dziecko ćwiczy umiejętność wewnętrznego chwalenia siebie, zamiast czekać wyłącznie na sygnały z zewnątrz.
Jak naprawiać pochwały, które nie wyszły
Każdemu zdarza się powiedzieć coś „na autopilocie”: przesadzić, porównać, użyć etykiety. Nie trzeba tego udawać, że nie było. Można to naprawić, co samo w sobie jest świetną lekcją dla dziecka.
Naprawianie może wyglądać bardzo prosto:
- „Wczoraj powiedziałam, że jesteś zawsze taki odpowiedzialny. Pomyślałam potem, że to może być dla ciebie ciężkie. Chciałam powiedzieć, że wczoraj wziąłeś odpowiedzialność za zakupy i to było dla mnie ważne.”
- „Powiedziałem przy wszystkich, że jesteś najlepszy z waszej paczki. Teraz widzę, że mogło ci być niezręcznie. Następnym razem spróbuję inaczej to ująć.”
Dziecko uczy się w ten sposób, że słowa można prostować, że dorośli też się uczą i że nie trzeba być idealnym, żeby być wystarczająco dobrym rodzicem czy opiekunem.
Wspierające słowa w chwilach zwątpienia dziecka
Szczególnie delikatnym momentem są sytuacje, gdy dziecko mówi o sobie: „Jestem głupi”, „Do niczego się nie nadaję”, „Nikt mnie nie lubi”. Pochwała typu: „Co ty gadasz, przecież jesteś super!” zwykle nie trafia – dziecko czuje się wtedy niewysłuchane.
W pierwszym kroku potrzebuje raczej bycia zrozumianym:
- „Brzmi to tak, jakbyś się czuł naprawdę beznadziejnie po tym sprawdzianie.”
- „Wygląda na to, że było ci bardzo trudno, kiedy koledzy się z ciebie śmiali.”
Dopiero po chwili można delikatnie wprowadzić inne spojrzenie:
- „Nie widzę cię tak, jak ty teraz o sobie mówisz. Widzę kogoś, kto potrafi być wytrwały, nawet jeśli dziś ci się nie udało.”
- „Wierzę, że to, co się stało, nie mówi całej prawdy o tobie. Znam cię też z innych sytuacji.”
To nie jest „szybka pochwała na pocieszenie”, lecz spokojne przypominanie dziecku o jego zasobach, kiedy samo ich nie widzi.
Jak wzmacniać pewność siebie dziecka poprzez język na co dzień
Pochwała to nie tylko pojedyncze zdanie „dobra robota”. To także sposób mówienia o dziecku na co dzień – nie tylko do niego, ale i o nim, gdy słyszy.
Codzienny język może dyskretnie budować to, jak dziecko myśli o sobie. Zamiast etykiet:
- „On to jest leniwy”,
- „Ona zawsze wszystko przeżywa”,
można wprowadzać opisy, które zostawiają przestrzeń na rozwój:
- „Czasem trudno ci zacząć, ale jak już się wciągniesz, to działasz.”
- „Masz silne emocje, uczysz się je ogarniać. To proces.”
Dla dziecka takie zdania to sygnał: „Nie jestem z góry określony. Mogę się zmieniać, uczyć, próbować inaczej”. A to właśnie jest fundamentem zdrowej, elastycznej pewności siebie.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak chwalić dziecko, żeby naprawdę budować jego pewność siebie?
Najbardziej wspierające są pochwały konkretne i oparte na obserwacji. Zamiast ogólnego „Super, brawo!”, opisz, co dokładnie zobaczyłeś: „Widzę, że długo nad tym siedziałeś i się nie poddałeś” albo „Dopracowałeś szczegóły tej rakiety, to wymagało cierpliwości”. Dzięki temu dziecko łączy efekt z wysiłkiem, a nie ze swoją „genialnością” lub jej brakiem.
Warto też odwoływać się do procesu: prób, szukania rozwiązań, proszenia o pomoc, wyciągania wniosków. Takie chwalenie uczy dziecko, że rozwija się dzięki temu, co robi, a nie dzięki „wrodzonym” cechom.
Czego unikać w chwalenie dziecka, żeby nie zaniżać jego poczucia wartości?
Unikaj przede wszystkim przesadnych, pustych komplementów („Jesteś najlepszy na świecie!”), chwalenia tylko za wyniki („Jestem z ciebie dumny, bo masz piątkę”), porównywania z innymi („Jesteś zdolniejszy niż brat”) oraz komunikatów warunkujących miłość („Kocham cię, gdy jesteś grzeczny”).
Takie pochwały sprawiają, że dziecko zaczyna bać się porażki, ukrywa błędy i żyje pod presją bycia „najlepszym”. Zaczyna też wierzyć, że na uwagę i akceptację trzeba zasłużyć osiągnięciami, co osłabia jego wewnętrzną pewność siebie.
Czy można dziecko „przechwalić”? Jak rozpoznać, że jest tego za dużo?
Problemem nie jest sama ilość pochwał, ale ich jakość. „Przechwalenie” to sytuacja, gdy dziecko dostaje głównie ogólne zachwyty bez pokrycia i bez konkretu. Wtedy może oczekiwać oklasków za każdy drobiazg, unikać trudniejszych zadań i mieć poczucie, że musi ciągle „dowozić” sukces, by zasłużyć na dobre słowo.
Jeśli widzisz, że dziecko bardzo przeżywa każdy błąd, boi się próbować nowych rzeczy albo pyta: „A podobało ci się? Byłem najlepszy?”, to sygnał, że warto ograniczyć puste „brawo” i skupić się na spokojnych, rzeczowych opisach jego wysiłku i postępów.
Jak chwalić dziecko za porażkę albo słabszy wynik?
W sytuacji porażki pochwała nie powinna udawać, że jest idealnie, ale doceniać to, co dobre w sposobie działania dziecka. Możesz powiedzieć: „Widzę, że mimo stresu dokończyłeś zadanie”, „Podoba mi się, że spróbowałeś, choć to było dla ciebie trudne”, „To, że ci nie wyszło, nie znaczy, że jesteś gorszy – to okazja, żeby zobaczyć, czego się nauczyłeś”.
Tym samym przekierowujesz uwagę z samego wyniku na odwagę, wytrwałość i gotowość do nauki. Dziecko dostaje ważny sygnał: jego wartość nie spada, gdy coś się nie uda.
Jak chwalić dziecko, żeby nie porównywało się ciągle z innymi?
Zamiast odnosić dziecko do rówieśników („Jesteś najlepszy w klasie”), porównuj je z nim samym sprzed tygodnia, miesiąca czy roku. Przykłady: „Pamiętasz, jak rok temu bałeś się wejść do basenu, a dzisiaj zanurzyłeś głowę? To duży krok”, „Zrobiłeś dziś więcej zadań niż ostatnio, widać, że ćwiczenie pomaga”.
Takie komunikaty wzmacniają poczucie rozwoju bez „rankingu” i uczą, że ważny jest osobisty postęp, a nie bycie lepszym od innych.
Jak oddzielić pochwałę od warunkowania miłości i akceptacji?
Kluczowe jest jasne pokazanie, że dziecko jest kochane niezależnie od wyników i zachowania, a pochwała dotyczy konkretnych działań, nie jego wartości jako osoby. Zamiast: „Kocham cię, gdy jesteś grzeczny”, powiedz: „Kocham cię zawsze. A dzisiaj szczególnie podobało mi się, jak podzieliłeś się zabawką z siostrą”.
Dziecko powinno słyszeć komunikaty w stylu: „Jestem z ciebie dumny, że się nie poddałeś, choć było trudno. Nawet gdy ci nie wychodzi, nadal jesteś dla mnie ważny”. Taki przekaz buduje głęboką, stabilną pewność siebie, nieopartą na spełnianiu cudzych oczekiwań.
Najbardziej praktyczne wnioski
- Sposób chwalenia ma kluczowe znaczenie: może wzmacniać zdrową, wewnętrzną pewność siebie dziecka albo uzależniać je od cudzej opinii i zewnętrznych ocen.
- Mądre chwalenie pomaga dziecku zachować naturalną odwagę próbowania, uczy, że „jestem wartościowy, nawet gdy mi nie wychodzi” i że błędy są częścią nauki.
- Pochwała ukierunkowuje to, co dziecko uważa za ważne: jeśli doceniamy tylko wyniki i sukcesy, budujemy w nim przekonanie „liczę się tylko, gdy wygrywam”, zamiast „liczy się wysiłek, wytrwałość i uczciwość”.
- Ogólne, przesadzone komplementy (typu „jesteś genialny”) są puste: nie dają dziecku konkretnych wskazówek, podważają zaufanie do dorosłych i tworzą kruche etykietki zależne od sukcesu.
- Chwalenie wyłącznie za wynik prowadzi do lęku przed porażką, unikania wyzwań, ukrywania błędów i obsesyjnych porównań z innymi, zamiast budować wiarę w możliwość rozwoju.
- Skuteczna pochwała jest konkretna i odnosi się do działania (wysiłku, cierpliwości, wytrwałości), dzięki czemu dziecko łączy efekt z tym, na co ma wpływ, a nie z „wrodzonym talentem” czy etykietą.
- Zdrowa pewność siebie dziecka to przekonanie „mogę próbować, mam prawo do błędów, uczę się i rozwijam”, a każda reakcja dorosłego – także sposób chwalenia – może ten wewnętrzny głos wzmocnić lub osłabić.






Bardzo doceniam ten artykuł za praktyczne wskazówki, jak prawidłowo chwalić dziecko i budować jego pewność siebie. Autor podkreślał konieczność skupienia się na wysiłku i procesie, a nie tylko na rezultatach, co jest bardzo ważne dla rozwoju dziecka. Jednakże, brakuje mi trochę konkretnych przykładów sytuacji, w których należy zastosować opisane techniki chwalenia. Byłoby to pomocne dla rodziców, którzy chcieliby wdrożyć te porady w praktyce. Mam nadzieję, że w przyszłych artykułach autor podejmie się tego tematu bardziej szczegółowo.
Chcesz dołączyć do rozmowy pod artykułem? Zaloguj się — wtedy możesz dodać swój komentarz w kilka sekund.